Kronika: O rebelii na ziemiach zachodnich

Przygotowane pod panowaniem władcy: Soave.

niedziela, 14. stycznia Anno Domini 1007

Księstwo: Bukowina

W miesiącu styczniu 1007. roku straszne wieści dotarły do Bukowiny. Nie przyniósł ich żaden posłaniec - takie wiadomości roznoszą się same, wszak ludzie też gadać potrafią, nie tylko gołębie. Gołębie zapewne wiedziały o tym wcześniej, ale Soave przynoszonymi przez nie wieściami nie dzielił się z kronikarzem, zapewne wolał, aby w zapiskach dominowały domysły i plotki.
Wróćmy jednak do rzeczy. Na zachód od Bukowiny las się kończył. Nie na długo jednak. Po tygodniu drogi rozpoczynały się kolejne bory, na pozór dzikie i niedostępne, jednak także tam żyli ludzie. Spokojnie pracowali pod rozkazami swego księcia. Niestety, w grudniu to się zmieniło. Książę Zygmunt, któremu dosyć często brakowało w skarbcu pieniędzy, rozpuścił na zimę drużynę do domów. Drużynnicy, dzielni rycerze, lubili tęgo popić, a uwolnieni ze służby mieli ku temu aż nadmiar okazji. Gorzałka wnet rozwiązała im języki i wszyscy wiedzieli, że książę spędza zimę na zamku prawie sam, mając za straż zaledwie kilku pachołków, licząc że wszyscy wiedzą dobrze, że zimą wojny się nie prowadzi.
Wojny zresztą nikt nie prowadził, jeno podstępy knuł a także zwyczajnie zbójował. Pewien szlachcic, od dawna żywiący do księcia nienawiść, zebrał bandę zabijaków, najgorszych typów spod ciemnej gwiazdy, i wraz z tymi opryszkami przekradł się po cichu pod zamek. Jednocześnie najęci przez niego ludzie podróżowali po kraju, odwiedzając głównie wioski, i podburzali chłopów przeciw księciu. Trudne to nie było, gdyż Zygmunt, będąc człowiekiem prawym, szlachetnym i honorowym, jednocześnie był marnym władcą, kraj powoli upadał pod jego rządami, a podatki często były podnoszone. Szybko zaczęły być widoczne efekty tej działalności - narzekanie na księcia stało się ulubionym tematem rozmów, a w pewnej wiosce chłopi po cichu umorzyli sobie podatki wraz z poborcą. W tym momencie Rebel (tak bowiem zwał się ów szlachcic, który całą sprawę wymyślił i wprawnie realizował) wraz ze swoją bandą wdarł się na zamek, uciął księciu Zygmuntowi głowę i zatkniętą na pice kazał obwieźć ją po całym księstwie, a sam ogłosił się nowym władcą, przyjąwszy, nikt nie wiedział czemu, miano Rebela Dobrotliwego.
Niestety, nieco się przeliczył. Lud na wieść o śmierci księcia zaczął rabować co tylko było można. Uzbrojone byle jak bandy, które (licząc że da im to bezkarność) nazwały się rebeliantami, grabiły, paliły i gwałciły gdzie tylko się dało. Gdyby ktoś wtedy podróżował po terenie księstwa, siedziby ludzkie najczęściej napotykałby w formie pogorzelisk, a mieszkańców w postaci wisielców. Gdy po tygodniu z pięknego księstwa zostało tylko stukilkudziesięciu ludzi i stolica (tej bowiem nie dali spalić wynajęci przez Rebela zbóje), nowy władca postanowił działać, gdyż chciał panować nad czymś więcej niż spalone ruiny. Jego ludzie wyłapali ostatnich rebeliantów, zagonili siłą do stolicy i zmusili do pracy. Sami ogłosili się nową drużyną książęcą. W ten sposób powstało księstwo Rebellia, zbudowane na zdradzie i rozlewie krwi.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(6 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Bukowina

Inne kroniki tego księstwa: