Kronika: Opowieści Szeherezady. Noc pierwsza.
Przygotowane pod panowaniem władcy: Azim Sujuf.
niedziela, 3. maja Anno Domini 1009
Księstwo: Al Jazeera
W cudownych ogrodach miasta Ghadab, rozpościerających się na wschodnich stokach pałacowego wzgórza zapadał zmrok. Po upalnym dniu, nadciągał orzeźwiający chłód z pobliskich gór. Lecz ta noc nie miała zasnąć w ciszy, bowiem w ogrodach rozstawiono liczne namioty, wymoszczone je dywanami, ławy zastawiono wyszukanymi potrawami i owocami, a okolicę rozświetlały barwne lampiony. Słychać było skoczną muzykę, gwar i śmiech. Azim Sujuf zarządził na dzisiejszy wieczór obchody święta flagi, która to powiewała na złoconym maszcie w samym centrum namiotowego miasteczka. Flaga miała barwy zielonej wiosennej trawy. Na jej środku widniały skrzyżowane dwie zakrzywione, srebrne szable, a pod nimi widniał stylizowany napis haftowany srebrną nicią "Będzie jak Allach zechce".
Była już późna noc, zabawa trwała w najlepsze, kiedy liczni zgromadzeni goście zaczęli prosić Azima - niech zatańczy Szeherezada! Szeherezada! Szeherezada!
Azim wahał się chwilę, trochę się obawiał tańca Szeherezady, bywało bowiem, że wprawiał on go w dziwny trans, kiedy dusza jego jakby odpływała gdzieś daleko po za ciało i widział Azim dziwne rzeczy czy zdarzenia. Bywało to straszne.
- Niech zatańczy, rzekł aby sprawić przyjemność swym gościom, mimo skrytych swych obaw, chciał aby goście bawili się jak najlepiej i aby długo wspominano to wystawne przyjęcie.
Biesiadnicy zasiedli wielkim półkolem u stup Azima, na środku wykładanej dywanami sceny pojawiła się Szeherezada. Drobnej lecz doskonale harmonijnej budowy, obdarzona cudownie delikatnym głosem, spowita w kaskady kruczo-czarnych włosów i... prawie naga. Jej kształtne, jędrne piersi ukryte były w dwóch szczerozłotych muszelkach, jej pępek zdobił połyskujący krwistą czerwienia kamień, na biodrach miała skąpą przepaskę i całą masą frędzli, dzyndzli i jakichś wisiorków, które przy każdym jej ruchu wydawały brzęcząco-szeleszczące odgłosy. Zapadła cisza. Wnet rozległy się z początku wolne, a potem coraz szybsze i coraz dziksze takty muzyki. Szeherezada trzymała w reku wielki tamburyn i od czasu do czasu grała nim, wprowadzając jeszcze więcej dzikości do szalonych rytmów. Jej ciało zdawało się drgać niczym rozgrzane powietrze pustyni, cała postać wirowała w obłędnym tańcu , zdawało się nie dotykając ziemi. Biodra zataczały dzikie kręgi, a nagi brzuch ... robił co chciał. Widzowie powoli zatapiali się w tym szaleństwie, zapominali o realnym świecie, odpływali gdzieś, ich oczy były już zaczarowane tańcem, widzieli drgające piersi, wibrujące biodra i połyskujący magicznym , czerwonym światłem pępek. Zgromadzonych ogarniało jakieś zbiorowe szaleństwo.
Azim już czuł, że i jego ten stan nie ominie... , oczy zachodziły mgłą, głowę wypełniały dźwięki dzikiej muzyki, widział jak by przez mgłę drobną, wirującą postać Szeherezady a potem...
Był bez ciała. Unosił się gdzieś między rozgwieżdżonym niebem a bezkresna pustynią. Wiatr gnał go niczym chmurę po nocnym niebie, nie wiadomo gdzie, nie wiadomo po co... i zobaczył wielkie zastępy wojska, liczne ogniska, usłyszał obcą barbarzyńską mowę, nie do zniesienia, zobaczył łuny płonących domostw i krzyk mordowanych... lament, pożogę, zniszczenie...
Usłyszał głos Proroka "Azim niewierne psy stoją u bram miasta Proroka! Azim przelejesz ich krew! Azim zabij niewierne psy!", a potem przyleciały latawice i zaczęły go szarpać Azim! Azim! Azim!
Azim, mój panie ... usłyszał jak by wynurzył się z toni wodnej na powierzchnię, głos swego sługi i dowódcy wojsk Kazima Kadiba. Potrząsał on silnie za ramię pogrążonego w letargu Azima.
Taniec Szeherezady dawno już skończył się. Wokoło panowała zupełna cisza. Wszyscy zamarli w oczekiwaniu na powrót do przytomności Azima Sujufa. Ten poderwał się jak z ukropu na równe nogi i zataczając kręgi błędnym wzrokiem począł krzyczeć jak opętany - gdzie moja armia!!! moja armia!!! do broni!!! do broni, natychmiast!!! w drogę, bić niewiernych psów co w naszej ziemi się panoszą!!!
Kazim Kadib - zdołał go przekrzyczeć - ale gdzie mam ruszać panie, gdzie ?!
Idź na południe Kazim, idź na południe, przez góry, przez pustynię, idź i wyrwij serce parszywym psom! Tak chce Allach!
Azim Sujuf padł jak nieżywy. Teraz naprawdę stracił przytomność. Kolejne dni spędził w łożu pod opieką medyka. Puszczano mu krew i co tam jeszcze, aby doszedł do siebie. Szeherezada ofiarowała się pielęgnować go, lecz odmówił...
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(11 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Al Jazeera
Inne kroniki tego księstwa:
