Kronika: Orden Teutónica
Przygotowane pod panowaniem władcy: Sancho III Stary.
niedziela, 5. czerwca Anno Domini 1011
Księstwo: Navarra
Seńor Mio, na świecie ponoć jacyś komedyanci odgrywają po dworach jako biliśmy krzyżaków.
Ponoć mrożące to krew w żyłach są fabuły. Ponoć kobiety mdleją z emocji, a mężowie srodze wykrzykują, ku trefnisiom.
Doprawdy, ci komedianci..., nie masz takiej facecji, której z lubością by nie odegrali aby napełnić swe trzosy i żołądki, mruknął pod nosem Sancho.
Jakoż sprawy miały się, zaiste.
Po wielkiej bitwie na łąkach Rock Teatch Navarra nie zaznała spokoju. Ledwie kurz bitewny opadł i obeschły łzy po poległych, inna nawałnica zawitała w nasze progi.
Chan Mongołów, optymistycznie zakładał, że armia Navarry nie podniesie się już z kolan po bitwie z Zakonem. Ponad 1500 mongolskich pogan podeszło pod Pampelunę. Złupili miasto a ludność wybili. Potem ruszyli dalej na łatwy żer i stali już opodal Monasterio. Ciężka to chwila była dla naszego istnienia, lecz Sancho dzięki wspaniałym manewrom zdołał wyprowadzić konnicę Navarry w okolice San Sebastian. Udało się tam zebrać 1000 zbrojnych. Zdawało się, że pod Monasterio czeka nas kolejna bitwa z serii być albo nie być. I kiedy tak wojska nasze szły z pieśnią na ustach sprostać nowym wyzwaniom, duch bojowy w mongolskich poganach przygasł. Nie mieli odwagi wystawić karków pod miecze Conquistadores. Uciekli w popłochu ku swym jurtom. Trzeba przyznać, że dzicy nad wyraz sprawni są w ucieczce i zaledwie kilka setek udało się dopaść i zgładzić. Odzyskano Pampelunę i na nowo zasiedlono. Główny impet Mongołów skierował się przeciw Styrii. Ponoć 2000 pogan tam poszło. Sancho rozumiał, że kontynuowanie nowej wojny po strasznych bojach z Zakonem jest zbyt ryzykowne. Mongołowie, jak to dzicy mają w zwyczaju, w wielkiej bandzie się kotłują i za nic mają nowoczesne i cywilizowane arkana sztuki wojennej. Przeto z ciężkim sercem ale poniechaliśmy ich. Wojsko nasze wykonało rajd sanitarny pod miasta Hawr, Rouen i Marsylię, potem zawróciło na zachód. Styria walczyła, ale zdawało się, że tracąc co lepsze oddziały i miasta, nie obroni się bez pomocy Navarry. Gorzkie to były wieści, bo Sancho już dawno w niepamięć puścił niecne sprawki Styryjczykom i łacno jakich dobrych wieści by stamtąd usłyszał, ale dobrych wieści nie było.
Nie zwlekając Sancho wydał rozkazy aby odbić utracone dobra z rąk Zakonu. Bękartowi z północy należała się sowita zapłata, za wszelkie krzywdy i zniewagi jakich Navarra doświadczyła z tamtej ręki. Z marszu padła twierdza Kells. Potem forsownym rajdem przez góry zaatakowano i zdobyto twierdzę Rock Teatch. Potem z marszu padło warowne miasto Enu. Następnie wojska Navarry wyszły na Tarę, dawną stolicę Hiberni , a potem na Królewiec. Królewiec wybito do nogi i wojska nasze są już na przedpolach Nirme , nadmorskiej twierdzy wzniesionej jeszcze przez Certasa z Beleriandu. Potęga Zakonu została złamana bezpowrotnie, a zdobycie kolejnych miast to tylko kwestia czasu. Droga do Malborka zdaje się być już otwarta. Ponoć w ostatnich dniach nowy Mistrz zasiadł w wielkim refektarzu zamku w Malborku. Ponoć ponurak to i dziwak nie mniejszy niż jego poprzednik.
Okrutne czasy nastały w tym świecie. Nie maż dnia ani nocy by trup jaki nie padał, a zawodzenie niewiast snu nie odbierało. Ponoć Chan Mongołów straszliwe rzezie na Styrii wyprawia. Może to być prawda, bo żółta rasa nie zna litości i niedościgła jest w barbarzyństwie, w wymyślnym zadawaniu śmierci. Na domiar złego lęgną się ci skośnoocy poganie nadzwyczajnie. Sancho niemal pewny jest, że jakiś czarci urok to sprawia , piekielne pakta z Belzebubem.
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(12 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Navarra
Inne kroniki tego księstwa:
