herb księstwa Kaganat Chazarski

Kronika: Ostatnia wojna - zwątpienie Cz.3

Przygotowane pod panowaniem władcy: Ealander.

sobota, 21. stycznia Anno Domini 1012

Księstwo: Kaganat Chazarski

Lestek uderzył w kierunku ziem Wołyńskich siłą 500 wojów.

Ślązak ruszył na ziemie Gormu z 1250 ludźmi.

Edygej posłał na zajęte przez Chazarów ziemie Złotej Ordy blisko 1200 ludzi z czego parę setek konno.

Saladyn zbierał się w lasach na granicy Węgier i Czechami, w kierunku Kaganatu zmierzało blisko 2000 zbrojnych.

Ksartah Han ze swą twierdzą w Rostowie stanowił ość w gardle Armii Południowej, oddzielając ją od ziem Węgierskich.

Zwątpienie spojrzało w oczy Kagana Chazarów. Pod wodzą miał niepokonaną armię ale nie mogła ona być wszędzie. Długo przesiadywał ze swymi wodzami starając się podjąć jakieś decyzje. Nie oddawać pola? To pewna zguba. Po pierwsze nie dać się pobić! Za wszelką cenę nie popełniać błędów.

Ealander przez cały swój żywot stworzył coś co sam dla siebie zwał "doktryną". Owa doktryna niezbyt rozlegle opisywała JAK prowadzić wojnę - niezbyt rozlegle aczkolwiek wyczerpywała temat do samego końca. Nigdy z nikim swoim dziełem życia się nie podzielił. Nawet wodzowie jego o "doktrynie" pojęcia nie mieli - nauczał ich jej. Dawał im rady zgodnie z jej wytycznymi, lecz nigdy żadnemu z nich nie przedstawił punktu po punkcie.
Tym razem postanowił to uczynić - nie żeby chciał - Ealander musiał! Nie można było wygrać tej wojny bez pełnego jej wykonywania na wszystkich 4 frontach a nadzorowanie wszystkiego było zdecydowanie ponad jego nadwyrężone siły.

-Nigdy, a to przenigdy nie ważcie się nie docenić Waszego przeciwnika!

Zabrzmiał cichy ale z wielka mocą głos Ealandra - sala zamarła "o co staremu prykowi chodzi, jakbyśmy młokosami byli".

-To jest pierwszy punkt mej doktryny, dla was BIBLII, KORANU czy który z was w jaką księgę wierzy! Nie wiem czy dożyję końca tej wojny, a macie, do NAJWYŻSZEJ MACIE stosować się do doktryny. Czy podołacie niemal całemu światu czy nie - mniej istotne. MACIE stosować się do doktryny! Macie nauczać jej swe dzieci i wnuki!

W sali zapanowała zupełna cisza, Ealander niezwykle rzadko tak przemawiał do nich... Właściwie to Nigdy! Zawsze jak równy z równym a teraz jak do dzieci...

-Zawsze zakładajcie najgorszy scenariusz - kontynuował Ealander - co z tego, że Wasi szpiedzy donieśli, że rano od rogu samego konnica albo i piechota przeciwnika weszła do lasu - Oni wieczorem! mogą z tego lasu wyjść - mogą w jeden dzień przeleźć cały las na przełaj! Mogą mieć między sobą wytrawnych traperów, oddziały inżynierskie albo i rumaki poukrywane.

Wodzowie Kaganatu zasięgi do pamięci - zdarzały się takie sytuacje. Tylko... Zawsze gdy oddziałami dowodził sam Ealander. Wśród przeciwników nigdy manewrów takich nie widzieli.

-Zawsze starajcie się podzielić przeciwnika. Nigdy nie stawajcie do bitwy w której możecie przegrać. ZAWSZE jest jakieś inne wyjście - jeśli nie ma, to znaczy, że WY jesteście zaślepieni rządzą krwi i nie chcecie wyjścia widzieć!

Te przykazanie wszystkim Chazarskim wodzom było znane, w większości bez mrugnięcia stosowali się do niego z bardzo wąskimi wyjątkami.

-Na wojnie nie ma miejsca na błędy. Wszystkiego musicie być pewni - wszystkiego co dotyczy Waszych sił. Nie dopuszczalne jest stwierdzenie "może zdążę". MACIE zdążyć albo w ogóle nie doprowadzać do sytuacji w której musieli byście zdążyć.

Ealander zanurzył suche usta w pucharze wytrawnego wina zdobytego we Włodzimierzu Wołyńskim, miasta odbitego z rąk Śląskich.

-Nie możecie oddawać inicjatywy. Na polu walki to WASZ PRZECIWNIK ma myśleć jak z szachu wyjść. Szach, szach, szach aż w końcu mat! Macie myśleć jak wódz wrażej armii. Macie go nęcić marchewką a gdy po nią sięgnie ręką, macie tę rękę urąbać przy samej szyi! Pamiętajcie - wszystko jest bronią, wszystkim możecie w umyśle Waszego przeciwnika zamieszać.

Kagan spojrzał przez wielkie okno, wychodzące na nieprzerwane połacie lasów, powoli skrywane w mroku 'gdzieś w tamtym kierunku leży Tamatarkha... Ciekawe czy jeszcze choć raz odwiedzę to miasto by poczuć morską bryzę'.

-Zrobimy tak, Ignacjuszu i Kalebie dowodzicie Armią Północ stacjonującą na Gormie. Macie użyć wszelkich możliwych środków by jak najprędzej rozbić armię Gerarda. Pod wodzą macie 400 wojów. Garnizony z Krymu, Nowogrodu, Kijowa, Atil, Saksin i Thaddar są do Waszej dyspozycji. Nie szczędźcie życia mieszczan z Jhoddar i Sippar. Gerard dowodzi licznymi siłami lecz niezbyt wytrawnymi, wszak już pobity przez nas był. Macie rozbić go jak najszybciej bo nie podołamy długiej walce na wielu frontach.
-Vajko Wysoki, Ty wycofaj ludzi z Wołynia na ziemie Gormu. Masz obstawić Owrucz ponieważ zamierzamy w przyszłości odbić ziemie Wołyńską. ZA WSZELKĄ CENĘ masz obronić Owrucz bez tego Wołyń będzie bezpowrotnie stracony a i ziemie Gormu z Saksin zagrożone.
-Baltazarze, Kadarafie i Kwirynie podlegacie Wenderowi.
-Pytanie brzmi czy pierw rozbić Nogajów czy Mezopotamię...

-Kaganie śmiał bym zaproponować by Armia Południe pod mą wodzą została na ziemiach wokół Suzdal - ewentualnie zamarkowała odwrót by Nogajowie poczuli się odważnie i weszli w nasze wnyki - wtedy ruszymy w kierunku zastępów Mezopotamii.

Zabrała głos druga najważniejsza Persona w Kaganacie Chazarskim - najstarszy stopniem i doświadczeniem z dowódców Chazarskich - Wender.

-Generałowie pozwólcie, że chwile pomyślę...

Ealander zamknął oczy i każdy ze zgromadzonych w milczeniu oczekiwał decyzji swego Kagana. Wiedzieli, że jego decyzja jest ostateczna i słuszna, że takie decyzje najlepiej podejmować w ciszy i spokoju.

-Jeśli zostaniecie z Armią Południe na ziemiach Suzdal, Chanat Nogajski może nie wyszczubić nosa poza swe granice. Może wykonać ruch do przodu i dwa do tyłu. Zarazem historia pokazuje, że Nogajowie wiedzą co to wyższa konieczność i gdy trzeba wiele potrafią poświęcić dla swego przetrwania. Jeśli ich rozbić - to tylko daleko od ich własnych domostw. Ponadto przepychając się z Chanatem ewakuować będzie trzeba Heviz, Budę i Gyor aż w końcu Armia Południe znajdzie się w okrążeniu przez armie Chanatu Nogajskiego, Złotej Ordy i Mezopotamii. Każdą z tych armii byście byli wstanie rozbić ale nie dzień po dniu.
Ewakuujcie Suzdal w kierunku wschodnim - niech cała Armia Południe idzie na przywitanie sił Saladyna. Nim się z nim rozprawicie Nogajowie będą już daleko na północy. Wtedy będzie szansa pobić Chanat Nogajski. Zarazem Ksartah Han nie ma środków w jadle i złocie by opłacić tygodniowy marsz na północ - nie będziecie musieli bić się dzień po dniu.

-Ealandrze Ty chcesz postawić na nogi pół Kaganatu? Przecie jeśli Nogajowie rzeczywiście ruszą na północ będą mogli dojść aż tu! Do Atil. Chcesz ewakuować stolicę? Będą na to środki?

-Zagonicie niewolników do ciężkiej harówki to środki na wszystko się znajdą. Najważniejsze to nie dać się pobić - zostając w rejonie Suzdal będziecie mogli polec.

Słowo Kagana zawsze było słuszne i ostatnie. Nikt nie podważał jego autorytetu, nikt nie wątpił w jego zmysły i wyczucie. Słowo się rzekło - Generałowie mieli je zamienić w czyn.

-Starczy na dziś. Niech każdy z Was przemyśli każde z mych słów. Przemyślcie je i stosujcie się do nich, wtedy Kaganat Chazarski będzie miał szansę sprostać temu wyzwaniu. Będzie ciężko JAK NIGDY! Wielu z Waszych podkomendnych do rodzin już nigdy nie wróci ale jeśli DACIE Z SIEBIE WSZYSTKO, niektórzy z nich dożyją narodzin swych wnuków.

W Sali odpraw został sam Ealander. Przywołał służbę i kazał zgasić trzy czwarte świec, tak by w sali zapanował przyjemny półmrok. Rozsiadł się na wielkim tronie z którego niezmiernie rzadko ostatni czasy korzystał - tylko gdy przyjmował posła z wrażego Księstwa. Wrogich księstwa Kaganatowi wiele było lecz mało posłów dwór Chazarski odwiedzało.
"Może to i dobrze? Nigdy nie przepadałem za dyplomacją. Chazarowie są prości, zwykle łatwiej rozbić komuś łeb niż przekonać do swych racji".
Sącząc powoli wino - tym razem zdobyte w Węgierskiej stolicy Budzie - rozmyślał o całym swym życiu.
Co dokonał? Co zostawi? WSZYSTKO zależało od tej wojny. Historię piszą zwycięzcy a Kaganat Chazarski na pewno zostanie wymazany z kart historii jeśli do nich nie będzie należał. Jakie to ironiczne? Lata walk, całe narody rzucone na kolana iii. Nic. Bo w końcu poległeś.
Ealander nie był stary wiekiem. On starzał się niezmiernie szybko. Niegdyś sądził, że gros obowiązków dodaje mu zmarszczek i odbiera włosy. Teraz wiedział, że niewiele życia mu zostało. W pewnym momencie ciało przestało się starzeć lecz rozkład następował od środka. Coś jakaś wewnętrzna siła odbierała mu życie!
Dlatego tak bardzo chciał po sobie coś zostawić. Coś wielkiego, coś co nie pozwoli mu umrzeć mimo, iż dawno jego truchło będzie w ziemi w tej czy innej formie czy trumnie.
Dlatego zostawił swym wodzom "doktrynę".

Swe dzieło życia.

Miał nadzieję, że jeśli im przeżyć tej wojny nie przyjdzie, to choć ich czyny wpłyną na generałów z którymi będą się mocować.

Tak cząstka jego jestestwa miała zostać w Teneo Arci niezależnie od wyniku tej
- ostatniej wojny.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(15 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Kaganat Chazarski

Inne kroniki tego księstwa: