Kronika: Peregrynacje Abramiusza Podróżnika - Trierto - Prolog
Przygotowane pod panowaniem władcy: Rycerz Humanuses.
czwartek, 20. grudnia Anno Domini 1007
Księstwo: Trierto
Jestem Bretończykiem, urodziłem się na wyspie Orsus Novus naszego świata - Laventhar. Od najmłodszych lat zdradzałem ciągoty do podróżowania, co objawiło się, niestety, ciągłym pakowaniem się w kłopoty. Zwiedziwszy podwórkową studnię w wieku 3 lat, cyrkowe wozy wyruszające w nieznane w wieku 6 lat, czy legowisko niedźwiedzia nieco później, przysparzałem moim rodzicielom niesłychanych zgryzot i siwych włosów. Ponieważ nie mogłem usiedzieć na tyłku i to nie tylko z powodu ciężkiej ręki mojego ojca, który sumiennie starał się wytrzepać moje skłonności do łazikowania, rodzice postanowili skierować moją energię w stronę zajęcia przystojnego każdemu szlachcicowi. I tak w wieku 15 lat rozpocząłem moją służbę w wojskach Quzara księcia Bretonii. Zgłaszając się do każdej wyprawy, im dalsza tym lepsza bez względu na ryzyko czy łupy zyskałem przydomek Podróżnika i niektórzy poczęli traktować mnie jak bohatera. Moja wojskowa kariera to opowieść na inną kronikę. Dzięki żołnierce wiele widziałem i wiele przeżyłem. Poznałem smak zwycięstwa w niezliczonych potyczkach z bandami rabusiów i gorycz porażki, gdy dwukrotnie oddziały przeze mnie dowodzone zetknęły się z Valindorczykami Nadrila Czarnego, pamiętam grozę bitwy o Trosso oraz niepojęte zjawisko, gdy cały naród traci pamięć i tożsamość. Zobaczyłem również zagładę mojej rodzinnej wyspy Orsus Novus, gdy przedziwnym zrządzeniem woli zamknęły się nad nią karty historii. Wtedy postanowiłem, że oddam się mojej prawdziwej pasji jaką jest podróżowanie i wypłynąłem małą rybacką łodzią na ocean, szukać innych wysp Laventhara. Szczęśliwym trafem moją łódź znalazł statek wielorybniczy i tak rozpoczęły się moje peregrynacje.
Anno Domini 1007 postanowiłem przeznaczyć na poznanie dalekiej wyspy zwanej Demergo Quadrige. W celu dotarcia do wyspy postanowiłem się zaokrętować na statek wielorybniczy o wdzięczniej nazwie "Kaszalot", który wypływał w tamtym kierunku i zgodnie z zapewnieniami kapitana latem miał polować w Zatoce Wielorybiej wrzynającej się głęboko w północno-wschodni kraniec wyspy-kontynentu. Ponieważ rzemiosło marynarskie nie było mi obce, podróż upłynęła pracowicie i z dużym pożytkiem dla mojej wiedzy marynarskiej.
1 czerwca Anno Domini 1007 po raz pierwszy ujrzałem Demergo Quadrige. Przed dziobem idącego kursem zachodnim "Kaszalota" ukazały się majestatyczne wierzchołki gór stanowiących północne wejście do wielkiej Zatoki Wielorybiej. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że mam przed oczyma potężne Góry Lechickie.
Następnego dnia mając po prawej burcie posępny masyw górski poznałem również południowe wejście do zatoki - bezkresne stepy. Marynarz na oku wypatrzył stepową osadę na brzegu. Jeden z marynarzy słyszał o tej osadzie Łowiczem zwanej z czasów gdy był młodzieńcem, ponieważ nie udało się wypatrzyć żadnych znaków książęcych postanowiłem zejść na ląd w innym miejscu.
"Kaszalot" płynąc na zachód zagłębiał się w Zatokę Wielorybią, która o dziwo nie była wypełniona wielorybami. Po prawej burcie minęliśmy dwa masywy górskie oddzielone bagnami, stepem i nabrzeżnym lasem odcinającym się na tle gór majaczących w horyzoncie. Południowy brzeg zatoki majaczący za lewą burtą to stepy z kilkoma osadami leżącymi przy nabrzeżnych źródłach. Postanowiłem jednak zejść na ląd w najdalej wysuniętym na zachód punkcie zatoki i ruszyć wzdłuż wybrzeża na północ. Po kilkudniowej podróży dopłynęliśmy do zatoki w kształcie krzyża, gdzie podstawę krzyża tworzyło wejście do zatoki utworzone od północy przez skały a od południa przez step. Południowe ramię Zatoki Krzyżowej (zatoka w zatoce wprowadza trochę zamieszania, ale tak jest) również opiera się o skały lecz północne ramię oraz głowa krzyża tworzonego przez wody zatoki to już step. Przybiliśmy do stepowego brzegu. 24 czerwca Anno Domini 1007 zapakowałem do plecaka zapasy nabrałem wody do manierki, serdecznie pożegnałem załogę "Kaszalota" i ruszyłem w podróż...
Pierwsza część rękopisu znalezionego w ruinach spalonej osady na nabrzeżnych bagnach Barabonga, na południe od Lechistanu przez Aldusa Wiatropędnego.
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(8 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Trierto
Inne kroniki tego księstwa:
