Kronika: Pierwsze starcie pod Cintry murami
Przygotowane pod panowaniem władcy: Jeż z Erenwaldu.
środa, 11. lipca Anno Domini 1007
Księstwo: Erenwald
Od samego początku, niezważając na słowa, iż zabłąkana strzała godzić go może, na nieukończonej jeszcze wieży twierdzy stał... stał i patrzył... Patrzył jak odziały w zbrojach kolorowych, z orężem błyszczącym przez bramy potężne, mosiężne wychodzą. Patrzył jak szyk bojowy jakby w tańcu dziewiczym, frywolnym, przyjmują... Tylna flanka - Łuczników Erenwaldzka Elita. Rozpoznać ich po zielonych brygantynach można, karwaszach pięknie złotem zdobionych, mieczu krótkim, u boku zwieszonym no i w dłoni łuku przepięknym, ogromnym dzierżonym, dumną swą postawą wzrok wroga rażącym... Prawe, lewe skrzydło jak dwa bliźniaki... w dłoni łuk mniejszy znacznie, kołczan strzał przez ramię zwieszony. Za plecami, wysoko ponad głową, niczym latarni drogowskaz skrzące postrachem włóczni ostrze lśniące, a ramię i bok prawy jak żółwia mieszkanie, Adarga skrzętnie okalająca... Czoło pochodu zamknięte przez Królewską Gwardię. W kolczugach aketonem dla wygody i dodatkowej ochrony podwieszonych, w lewej dłoni Scutum ogromny, nieprzenikalną dla strzał wrogich i szarży końskich ścianą się stający. Dłoń prawa włócznię trzymając dodaje ścianie jeżozwierza gniewu. U boku łuk krótki, bliskiego rażenia używany przy wroga chwili już zwątpienia... Patrzył w ciszy milczeniu... Patrzył jak na horyzoncie proporce Rusi Czarnej powiewają... Patrzył... jak z dumą na rzeź ruszają...
Pierwsza salwa nutką zwątpienia z nóg powala...
Druga jastrzębia spojrzeniem okala...
Trzecia za gardło jak boa chwyta...
Czwarta nadzieję wraz z dowódcą łyka...
Piąta soków resztki wyżyma...
Szósta pochód uciekinierów domyka...
Tak wygląda głupców polityka...
Długo stał jeszcze w horyzoncie wzrok zawiesiwszy. Stał dopóty Magoniusz widząc z dala posępną minę Pana, chcąc stan dziwny ten, nienaturalny przerwać, zbliżył się wciąż próbując wypatrzeć co tak uwagę Pana jego zaabsorbowało. Zanim odezwać się zdążył usłyszał ni to pytanie ni stwierdzenie...
- "Nie, przysłali posłańca?"
- "Nie, Panie" - rzekł kręcąc głową, a w duchu "Więc o to chodziło..." pomyślawszy
- "Czy zwiad donosi o pozycjach Knurów?"
- "Nadal stacjonują w obozie za wzgórzem, jak wczoraj Panie"
- "Jakieś informacje od dalszych patroli?"
- "Dwa dni drogi na południe znajdują się liczne siły wroga. Większość to młokosy wyrwane z pod matczynej piersi... za to..." zawahał się "...dobrze uzbrojeni"
- "Dopilnuj by ludzie należycie wypoczęli... nie żałujcie im niczego... kolejna batalia trudniejszą będzie... dopilnuj też proszę, by z należytym szacunkiem rusinów ciała pochowano, a jeńcom włos z głowy nie spadł"
Odchodząc usłyszał jeszcze.
- "Mogoniuszu"
- "Tak"
- "Świetnie się spisaliście..." klepiąc po ramieniu "naprawdę wyśmienicie..."
Przeląkł się zobaczywszy bezdenną pustkę w oczach Pana... odszedł, pozostawiając go sam na sam z błędnymi myślami...
Z pamiętnika nadwornego błazna,
czwartek, 21 czerwca, 1007
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(6 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Erenwald
Inne kroniki tego księstwa:
