Kronika: ruletka
Przygotowane pod panowaniem władcy: Leon IV.
poniedziałek, 29. czerwca Anno Domini 1009
Księstwo: Kozacy Zaporowscy
- Ojcze jeszcze wczoraj mówiłeś, że jak już będę rządził Zaporożem to mam unikać ryzyka, zawsze chłodno i na przód kalkulować...
- I owszem synu, nie wolno dać się ponieść zemście czy chwilowemu przypływowi adrenaliny.
- Ale tato, rozmawiałem później z wujem Kelvalem i on powiedział, że ty kiedyś też podjąłeś spore ryzyko - mówił o jakiejś bitwie.
- Kelvala tam nie było syneczku, ale i owszem bitwa była... lecz, ewentualne zyski były znacznie większe od ewentualnej straty.
- A opowiesz mi jak to było?
- Jak chcesz....
Działo się to pod koniec czerwca roku pańskiego 1009. Wysłałem na południowe rubieże naszego Zaporoża dwie armie Kozackie :
Elitarną I Armię, mogącą samodzielnie walczyć z armiami idącymi w setki chłopa, przy odrobinie szczęścia bez strat własnych.
Oraz VII Armię - trochę podszkoloną, trochę wyposażoną ale w boju nie obytą.
W zamierzeniach owa siódma armia miała towarzyszyć pierwszej i uczyć się od niej rzemiosła wojennego.
Jednak obie armie się rozdzieliły - na dobre kilka dni drogi.
I jak się synu domyślasz w tym momencie doszło do możliwości zagrania w ruletkę:
28 czerwca zwiadowcy słabszej armii donieśli o bardzo blisko położonej wiosce - Aleksandrii. Gród był w rękach mieszkańców - niezależnych ludzi nie słuchających się żadnych książąt. Jednak do szturmu na osadę szykowała się ponad setka ludzi Van Hoghta, Władcy Kijowszczyzny mianującego się przydomkiem "Wielki" ale jak dla mnie to on i ciałem i duchem za duży nie jest.
Jasnym było, że osadę następnego dnia zajmą.
Jednak to nie było najważniejsze i najciekawsze - najważniejsze było to, że ta cała potężna liczbą ,,armia" miała tragiczne morale - zwiadowcy jeszcze 28 czerwca donieśli o dezercji 4 chłopów z jej szeregów.
Widząc to, po szybkiej kalkulacji przekazałem rozkaz dotarcia do wioski i odbicia jej z rąk Van Hoghta.
Mówisz, że to mało dyplomatyczne synku?
Wiesz... Honor, Honor i Sława są najważniejsze dla każdego mężczyzny... Myślisz, że po mojej śmierci ktoś będzie pamiętał o moich gospodarczych dokonaniach? Że pomimo władzy absolutnej byłem dobrym władcą dla mieszkańców Zaporoża i ziem podbitych?
Nie... Ludzie będą pamiętać o podbojach, o krwi jaką armie Kozackie przelały pod mą komendą i o tym, że ja Leon IV NIKOMU nie dałem sobie grać po nosie - nikomu nie pozwoliłem robić z siebie durnia.
Gryzie się to z tym co mówiłem wczoraj?
Pomyśl synku jeszcze raz...
Zemsta jest nam potrzebna, jeżeli damy sobie grać po nosie nikt nas szanować nie będzie, nikt nas nie będzie się lękał, a strach i szacunek jest potrzebny każdemu władcy.
Ważne jest tylko to aby zemsta była mądra i przemyślana... Jak się to mówi? Że najlepiej smakuje na zimno...
Wracając chłopcze do tematu: Van Hought mnie znieważył bardzo prostym sposobem - nie odpisał na mój list...
A wiedz kochany - nie cierpię tego.
No dobra, wydałem rozkazy jakie wydałem, w tym jeszcze ryzyka nie było;
ponad dwukrotna przewaga liczebna przy totalnie zerowym morale nie pozwoliła by w żadnym razie zwyciężyć Van-owi, były by dwie salwy z łuku zbijające przewagę do trochę mniej jak dwukrotnej i znając życie chwileczka walki po której ludzie Houghta oddali by się w niewolę.
Jednak po zdobyciu Aleksandrii przez wojów Vana, stała się rzecz dziwna - ludzie władcy Kijowszczyzny wyjęli z jej magazynów pełno uzbrojenia - przeszło 60 maczug, trochę łuków, troszeczkę pancerzy skórzanych. Co więcej połowa Armii Van-a zasiadła na rumakach a w ówczesnym czasie konie były numerem jeden do zdobycia, bo widzisz synu... Wtedy na blisko dwa tysiące poddanych miałem w całym księstwie 3 konie, 3 konie, słownie trzy...
Najbardziej z tego wszystkiego zabolała mnie wieść o maczugach - przewaga liczebna plus owe maczugi mogły doprowadzić do mojej klęski.
Zarazem rozkaz ataku na te zgrupowanie nie był jeszcze wydany, więc mogłem odejść VII Armią Kozacką i powrócić razem z pierwszą która by szybko i ładnie pozamiatała...
Jednak wtedy zapewne morale wojsk Kijowszczyzny by podskoczyło - w osadzie najprawdopodobniej była też żywność, a czujący zagrożenie Van Hought podniósł by żołd swoim rekrutom.
I Armia by i tak pozamiatała, zapewne ze wsparciem VII bez strat ale zdobył bym mało niewolników i mniej uzbrojenia .
Albo też nic, nawet z koni, gdyby tamci ludzie opuścili nowo zdobytą osadę...
A ja chciałem zdobyć i ludzi i uzbrojenie i te droższe dla mnie od złota rumaki , więc postawiłem wszystko na jedną kartę - wydałem atak trzymając mocno kciuki, że ludzie Van Houghta nie zadadzą mi zbyt dużych strat na samym początku walki i szybko się poddadzą.
No cóż, jaki ja wtedy synu zestresowany byłem, nie masz pojęcia, dość powiedzieć, że to była pierwsza taka bitwa w historii mojego panowania.
Pierwszy raz mogłem albo odnieść wielkie zwycięstwo - zdobycie osady, niewolników, koni i uzbrojenia przy znikomych stratach własnych albo ponieść sromotną klęskę - stracić całą VII Armię.
Dotychczas niepewność polegała na tym czy stracę 2 czy 5 wojów, 10 czy 15, 50 czy 75, czy poniosę klęskę czy z moich zwycięskich wojsk nie wiele zostanie.
Nie mogłem się doczekać wieści, po bitwie moi Kozacy mieli w Aleksandrii rozpalić wielki płomień, tak ogromny aby było go widać z wierz Freeragin. potem miał dolecieć gołąb pocztowy z opisem bitwy...
Tak więc czekałem i czekałem...
Już zaczęło mnie nachodzić zwątpienie gdy na horyzoncie ujrzałem maleńki świecący punkcik, słudzy nie czekali na rozkazy, parę sekund później w moim ręku była stara ale porządna luneta.
Wielki kamień spadł mi z serca gdy już byłem pewien iż jest to płomień, zostało mi czekać tylko na gołębia...
Gołąb doleciał następnego ranka, wedle opisu bitwy salwy z łuku okazały się niezbyt skuteczne a i wojsko Van Houghta zadało VII Armii spore straty, jednak moi Kozacy tłukli przeciwników znacznie skuteczniej niż się spodziewałem. Wystarczająco aby głodne, zmęczone i przestraszone wojsko Kijowszczyzny poddało się i oddało w niewolę.
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(8 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Kozacy Zaporowscy
Inne kroniki tego księstwa:
