herb księstwa Hrabstwo Tuluzy

Kronika: Rzeź pod Mistra

Przygotowane pod panowaniem władcy: Bertrand de Saint-Gilles.

środa, 8. września Anno Domini 1010

Księstwo: Hrabstwo Tuluzy

Słońce nad Mistra powoli zaczynało zmierzać na spoczynek, a z nim cała przyroda Gór Iberyjskich i jeszcze tylko w pobliskiej rzece Ebro, swawolnie żerował młody narybek, wyskakując radośnie ponad lustro wody, by pochwycić krążące nad nim wszelakie owady.

Niestety, dla załogi i mieszkańców Mistra, tym razem nie nadchodził czas odpoczynku, a wręcz przeciwnie, nadchodził czas wielkiej próby, jakoże Mistra była oblężona przez wraże wojska Limousin, które najwyraźniej szykowały się do wieczornego szturmu.

- Uważaj! Łeb mi urwiesz! - krzyknął do giermka Szlachetny Tankred de Les Valls d'Andorra, pełniący obecnie obowiązki Dowódcy Twierdz Mistra i Erineos.
- Wybacz Panie. Jednako tak rzadko kolczugę przyoblekasz, że nijakiej wprawy w jej nakładanie na Ciebie Panie nie mam. Nie lepiej to Panie w zbroi jako zwykle Ci pozostać?
- Głupiś, ani zbroja, ani koń przy obronie na nic mi się zdadzą! Kolczuga poręczniejsza na murach przy łbów ścinaniu! Młodyś, to nie wiesz jeszcze, ale już dziś zrozumiesz!
- Ojjjj... Panie, Panie, ileż to krwi chrześcijańskiej się dziś poleje, ehhhh... aż żal. I czemu to wszystko?
- Ba! A bo ja to wiem? Nic ino Saracen opętał Władcę Limousin, bo jak inaczej wytłumaczyć sobie taką niewdzięczność Onego?! Wszak ratowaliśmy Bertranda de Born i żeby nie Hrabstwo Nasze, to już ony dawno byłby w mrokach! Zresztą, teraz nie ma o czym gadać, bo jak nie My, to Osmaniyye dobije już trzeciego z kolei swojego sojusznika. Nic ino Limousin podzieli losy armii Tolnedry i Księstwa Kabbir! Głowę daję, że niedługo Sil Der' Anam będzie rozgłaszał po świecie, że bezbronne kupy Limousin zaatakowały Jego Kawalerię i było On zmuszony wysłać owych w mroki! He he he... Ale dosyć o tem, kończ dopinać ten rzemień, bo tsza nam na mury!

Kiedy Szlachetny Tankred de Les Valls d'Andorra wyszedł na mury, wraz rozległ się pomruk zadowolenia pośród żołnierzy i mieszczan, a morale natychmiast w górę skoczyło!

- Widzicie te flagi?! - zapytał głośno Obrońców Mistra ich Dowódca, wskazując jednocześnie na basztę, nad którą powiewała Flaga Hrabstwa Tuluzy i Flaga Andory, a takoż Flaga Rycerskiego Zakonu Braci św. Rudolfa Krzyżowca - Widzicie?!
- ANO PANIE! - odkrzyknęli jak jeden mąż Obrońcy.
- Tedy zapamiętajcie sobie, że te same flagi będą tam powiewać i jutro! No chyba, że legnę! Jakoże będę dziś walczył pośród was!
- HURAAAAA...!!! - ogromny krzyk wydostał się ze wszystkich 151 gardeł Obrońców - NIECH NAM ŻYJE!!!
- A teraz na stanowiska! Zapalać maźnice!

Kiedy na murach zapłonęły maźnice w oddali rozległy się zawodzenia rogów bojowych Limousin!

- Nie jest dobrze Panie - powiedział szeptem do Tankreda Setnik z regimentu Knechtów Hrabiego - Nasze wsparcie nie zdążyło, aaa...
- Przecież wiem! I tak dobrze, że w porę się zorientowałem i nakazałem regimentowi Kopijników, by natychmiast do Mistra za mury właził! Kto mógł przypuszczać, że Limousin postąpi tak podle?! Kto mógł przypuszczać?! To przecie wręcz nieludzka podłość i niewdzięczność!
- Wiem Panie, wiem. Jeno ja mówię o tym, że nasz zwiad donosi, iż aż 417 poddanych Limousin szykuje się do ataku, a nas jeno 152!
- Ehhhh... wiem, wiem - mówił Tankred, ale szept jego zagłuszył nieprawdopodobny ryk bojowy, jaki od wojsk Limousin uderzył w Twierdzę Mistra.
- Zaraz ruszą Panie, idę do swoich - powiedział Setnik, ukłonił się nisko i pomaszerował na prawo od bramy głównej Twierdzy, gdzie na murach byli rozstawieni Knechci z regimentu Knechtów Hrabiego.

Tankred patrzył dłuższą chwilę za odchodzącym Setnikiem, a potem ogarnął wzrokiem wszystkich 35 Knechtów Hrabiego.
- Taaa... - pomyślał - ci się nie ugną, ci wytrwają, choćby nie wiem co. To nic, że wrogów taka chmara, Knechci Hrabiego wytrzymają. Prawa flanka bezpieczna. Ino ta lewa - tu Tankred spojrzał na lewo od bramy, gdzie 79 mieszczan wyposażonych w nowiusieńkie kusze, pancerze skórzane i włócznie, nadrabiało braki w odwadze i wyszkoleniu groźnym minami - ehhh... no nie wiem, nie wiem - myślał dalej Tankred - ci mogą zawieść, wystarczy spojrzeć, jak cisną się wokół tych 13 Scutati, którymi ich wsparłem. A jak się ugną, to Limousin bramę wnet taranami rozwali i pozostanie ostatnia linia obrony. - Tu Tankred spojrzał w dół za siebie, gdzie na dziedzińcu zamkowym, naprzeciw głównej bramy Mistra, stało rozstawionych 24 Kopijników w pełnej gotowości, by nadziać na swe włócznie każdego, kto wtargnie na dziedziniec zamkowy.
- Panie! Ruszyli! - krzyknął wyraźnie zdenerwowany burmistrz Mistra. Jednak niepotrzebnie ostrzegał Tankreda, gdyż ten doświadczony Rycerz, wiedziony instynktem, wyrwał się momentalnie z zamyślenia, gdy tylko wojska Limousin wykonały pierwszy krok, a nim burmistrz zdążył dokończyć zdanie, Tankred już odruchowo, krótkimi, wręcz nieuchwytnymi dla oka ludzkiego ruchami, zdążył poprawić przewieszoną przez plecy metalową tarczę, wstrząsnął kolczugą, upewnił się co do położenia miecza, schowanego w pięknie zdobionej pochwie, a takoż poprawił położenie kuszy, którą miał takoż przewieszoną przez plecy, gdyż w tej bitwie nie zamierzał jej używać, a następnie przerzucił do lewej ręki włócznię i podniósł w górę swą prawicę z wyprostowaną dłonią.
- CEL! - ryknęli Setnicy widząc znak Dowódcy.
Tankred w tym czasie, rzucił wzrokiem w prawo i lewo, by upewnić się, że jego sygnał dotarł do wszystkich regimentów.
- Kur... - pomyślał Tankred, widząc drżące ręce i kusze mieszczan, którym strach i emocje nie pozwalały skupić się na celowaniu - nie wiem, no nie wiem... - myślał dalej i oceniał odległość do wroga, aż nagle opuścił gwałtownie swą prawicę na wprost!
- PAL! - ryknęli Setnicy, poczym dały się słyszeć jęknięcia wszystkich cięciw, a strzelcy poczęli śledzić lot bełtów. Jednak natychmiast do działania przywołały ich rozkazy Setników, którzy patrząc tylko na swego Dowódcę, dostrzegli że Tankred momentalnie po salwie podniósł prawice w bok na wysokość barku, zaczem oni krzyknęli
- ŁADUJ!
Tankred dostrzegł, że pośród atakujących i trafionych bełtami wrogów, padł Rycerz Solthenian Niebieski, co wywołało grymas uśmiechu u Dowódcy Mistra, jednak tylko chwilowy, bo zaraz zaczął nerwowo patrzeć na zmagania niedoświadczonych mieszczan z ładowaniem kusz i oceniał zmniejszającą się błyskawicznie odległość jaka dzieliła atakujących od murów. Z prawej strony, dowodzący Knechtami Hrabiego Setnik już od dłuższej chwili trzymał uniesioną w górę rękę na znak, że jego Knechci są gotowi, wróg się zbliżał błyskawicznie, a ci cholerni mieszczanie nadal nie byli gotowi. Wreszcie i burmistrz uniósł swoja rękę w górę, a Tankred momentalnie podniósł w górę swą prawicę z wyprostowaną dłonią.
- CEL! - ryknęli Setnicy widząc znak Dowódcy i zaraz dodali - PAL! - gdyż Tankred opuścił gwałtownie swą prawicę na wprost! Następnie, nie mieszkając przerzucił z lewej dłoni do prawej włócznię i uniósł ją w górę.
- GOTUJ SIĘ! - ryknęli Setnicy widząc znak Dowódcy, a całe wojsko przerzuciło błyskawicznie kusze przez plecy i ujęło w dłonie włócznie, nastawiając je grotami w wraże wojska i tylko mieszczanie motali się nadal z uzbrojeniem!
W tym czasie murów Twierdzy Mistra dopadło 308 żołnierzy Limousin! Potężny taran obsługiwany przez 56 poddanych Limousin, którym przewodził bohater Gracjan Prosty, począł bić w bramę zamku, a pozostali atakujący poczęli się wspinać na mury pod dowództwem pozostałych trzech bohaterów Limousin.

- Maźnice w dół! - krzyknął Tankred do Setników i jednocześnie jakby od niechcenia, przebił włócznią jednego z atakujących.

Kiedy zapalona i gotująca się smoła, spadła na głowy obsługujących taran, ci z nich, którzy nie zginęli na miejscu, lubo nie zapłonęli jak żywe pochodnie, poczęli natychmiast uciekać z pola bitwy, pozostawiając pośród palących się żywcem, swojego Dowódcę Gracjana, co znów wywołało u Dowódcy Mistra grymas uśmiechu.

- Dźgać mocniej! Nie ustępować! - krzyczał Tankred do mieszczan, odrzucając złamaną włócznie i jednocześnie ścinając mieczem kolejnego z atakujących.

Nadeszła już co najmniej 60 minuta szturmu i Tankred dostrzegł, że o ile na prawym skrzydle, Knechci szerzą spustoszenie pośród atakujących, to na lewym skrzydle wrogowie zaczynają mieć przewagę, tedy nie zastanawiał się ani chwili, a jeno dmuchnął trzy razy w swój gwizdek.
Na ten sygnał Setnik dowodzący regimentem Kopijników, rzucił rozkaz do jednego ze swoich Dziesiętników:

- Bierz swoich chłopaków i biegiem na lewą flankę do Dowódcy!

Doświadczony Dziesiętnik, bez żadnych już więcej instrukcji, wraz porwał swoją drużynę i bezbłędnie dotarł w miejsce w którym chciał go Widzieć Tankred i jego Setnik, a potem z zimną krwią, on i jego drużyna poczęli wykonywać to za co biorą żołd! Wyglądało, że sytuacja została opanowana, jednako właśnie w tym czasie, atakujący stłumili płomienie na taranie i poczęli nim ponownie bić w bramę. Wtem kiedy nadeszła 70 minuta szturmu, brama PĘKŁA! A zaraz za pękającymi skrzydłami bramy, poczęło na dziedziniec zamku przedostawać się 83 atakujący!

- Teraz się kur... okaże jak to będzie - pomyślał Tankred i rozdzierając doskonałym sztychem swego miecza, tętnicę szyjną jednego z wrogów, zeskoczył z murów wprost na dziedziniec! I natychmiast stanął na czele pozostałych Kopijników.

- ZA MNĄ!!! KTO W BOGA WIERZY!!! NAPRZÓD!!! - ryknął Dowódca i pognał w kierunku wdzierających się przez bramę wrogów, a zanim popędził Setnik i ostatni odwód, jakim Twierdza Mistra dysponowała! Furia z jaką Tankred i 14 Kopijników uderzyło w tym kontrataku, tak zaskoczyła Limousinczyków, że nim ci się spodzieli już 50 z nich zostało podziurawionymi przez Kopijników, a pozostali zszokowani tym, stanęli jak wryci i wtedy właśnie tuż przed nimi spadły z murów truchła kolejnych bohaterów Limousin, tj. Dunedaga Olbrzymiego i Istreina Wielgachnego, których Knechci Hrabiego zatłukli. Tego dla atakujących było już nadto, porzucili broń i padli na kolana. I jeno jeszcze ostatni z bohaterów, Melaniusz Czarny stawiał opór niczym w amoku, ale wraz zadźgali go Kopijnicy!

I wtedy nastała cisza, ale taka cisza, jakby cały świat usnął lubo zmarł i tylko głębokie oddechy Obrońców było słychać, bo Limousinczycy wiedząc jakiej niegodziwości dopuścił się względem Hrabstwa Tuluzy ich Pan, bali się nawet oddychać.

Wtem Tankred stanął na szeroko rozstawionych nogach, bo tak był już zmęczonym i wyciągając miecz w kierunku baszty krzyknął:

- WIDZICIE?! NASZE FLAGI POWIEWAJĄ I BĘDĄ POWIEWAĆ!
- HURAAAA...!!! NIECH NAM ŻYJEEEE!!!- wydarło się 85 pozostałych przy życiu Obrońców Mistra.

Kiedy walczący ochłonęli już, zapędzili przy świetle pochodni jeńców do zbierania i układania na dziedzińcu trupów poległych, a ciała trzech poległych Knechtów Hrabiego, a także ciała trzech poległych Kopijników i dwóch Scutati złożono w zamkowej kaplicy. Tankred długo modlił się nad zwłokami poległych, gdy Setnik zameldował mu:

- Już są Panie.
- Tedy chodźmy - powiedział zmęczony rycerz i ruszył na dziedziniec.

Pośrodku dziedzińca zamkowego, na pięciu tarczach pośród setek trupów, leżały zwłoki pięciu bohaterów Limousin.

- Mów - rozkazał pojmanemu Setnikowi Limousin, Setnik Knechtów
- Ten tutaj Panie to Dunedag Olbrzymi, dalej leżą Istrein Wielgachny, Melaniusz Czarny, Gracjan Prosty i Solthenian Niebieski.

Tankred podszedł do ciał poległych i zaciekawiony jakowąś ramką, która przy pasie Dunedaga Olbrzymiego była przyczepiona, zapytał:

- Co to u licha jest?
- To liczydło panie, nasi rycerze i Książę, dostali owe od Osmaniyye.
- Matko Przenajświętsza! A po jaką cholerę?!
- Ponoć miały one pomóc nam wygrać wojnę z Hrabstwem.

Tankred przyglądał się ze wstrętem onym liczydłom i wreszcie zapytał

- A czemu one się różnią?
- Różnią Panie? - odpowiedział pytaniem na pytanie pojmany Setnik
- Noooo... ten ma tu po siedem drutów i po osiem lub dziewięć koralików nanizanych na one, a ten - tu Tankred wskazał na liczydło Istreina - ma osiem drutów i po sześć lub siedem koralików na każdym.
- Eeeee... nie wiem Panie, słyszałem jeno, jak nasi rycerze rozmawiali, że Książę Nasz oszalał lubo zauroczony przez Szlachetnego Sil Der' Anama został. Narzekali też, że Książę nasz zdradził Hrabstwo i że za tą niegodziwość strasznie nas Bóg pokaże Eeeee.... Mówili też, że Osmaniyye sprzedał nam fałszywe liczydła! Ale Nasz Książę nie chciał w to uwierzyć! Straszne kłótnie o te liczydła wciąż były w naszym obozie - dokończył ze wstydem i smutkiem pojmany Setnik.

- Panie! - zameldował się Setnik Kopijników - zdobyczne konie gotowe do przeglądu!
- Tedy chodźmy - powiedział zmęczony rycerz i ruszył na podzamcze, przechodząc obok ogromnych hałd zdobycznego uzbrojenia, tj. łuków, pancerzy skórzanych, włóczni i maczug - KUR... !!! - wykrzyczał Tankred, gdy tylko dotarli do zdobycznych koni - A CO TO ZNÓW JEST???!!!
- Co Panie? - znów odpowiedział pytaniem na pytanie pojmany Setnik
- NO! Te siodła! Czemu one mają takie potężne łęki?! Przecież na tym nie idzie galopować! Przecież to musi miażdżyć fallusa!
- Eeeee... no Panie, bo my takie siodła od Osmaniyye dostali. Nasi rycerze prawili, że te siodła, tzn. te łęki, co to jądra i fallusy miażdżą to pomysł Szlachetnego Sil Der' Anama. Nasi rycerze przeklinali te siodła, a z drugiej strony śmieli się z tych łęków przednich często, bo mówili że z dobrze poinformowanych źródeł w Osmaniyye wiedzą, iż te łęki przednie, to taki sposób Szlachetnego Sil Der' Anama na jakoweś Jego eeee... kompleksy, czy jakoś tak. Podobno mają te łęki przednie być eeee.... substytutem, tego czego Sil Der' Anamowi brakuje. Ino ja się w tym nie wyznaję, co to ten substytut.
- BUAHAHAHAHAHAHAHHAA...!!! - ryknęli śmiechem Tankred i zebrani wokół Knechci Hrabiego, a śmiech ich takim echem się w górach odbił, że w Erineos go słyszano.
- To ja już wiem - mówił przez śmiech Setnik Kopijników - czemu Kawaleria Osmaniyye tak piszczy kiedy galopuje hahahahaa...
- Buahahahahaha... - a ja zawsze myślałem, że to eunuchy - dorzucił Setnik Knechtów - buhahahaahaha....
- Eeeee... nie Panie - wtrącił ostrożnie pojmany Setnik Limousin - eunuchy służą u nich tylko w Ordu Kuzeyde i Ordu Odagi, gdzie sami sławni wojownicy Osmaniyye i Brat Sil Der' Anama służą, reszta to normalni mężczyźni, ino te siodła ich gniotą - zakończył z wyczuwalną dumą jeniec.
- BUAHAHAHAHHAHAHAHAHAHA...! NO KUR... NIE MOGĘ!!! HAHAHAHA... - płakał ze śmiechu Tankred de Les Valls d'Andorra. - Zabierzcie tego Setnika do Naszego Hrabiego, niech i Jego zabawi swoimi opowieściami.
- Ależżż... Panie! - wzdrygnął się Setnik Knechtów - wszak Hrabia właśnie atakuje Tol Honeth w którym teraz Osmaniyye się szarogęsi. Czy warto wlec jeńca przez prawie cały świat? Wszak zdechnie po drodze!
- A tak, tak hahahahaa... - wszelako trzeba spisać te opowieści Setnika Limousin i wysłać Hrabiemu. Pan Nasz ma tyle trosk, że trochę uśmiechu dobrze Mu zrobi hahahaha...

I tak nadeszła noc z 7 na 8 września AD 1009.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(12 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Hrabstwo Tuluzy

Inne kroniki tego księstwa: