herb księstwa Navarra

Kronika: Semena Santa.

Przygotowane pod panowaniem władcy: Sancho III Stary.

poniedziałek, 27. września Anno Domini 1010

Księstwo: Navarra

Muy Seńor Mio.
Pozwól, że w prostych żołnierskich słowach złożę raport z wydarzeń za Ziemiach Zachodnich.
Na początek wspaniała nowina. Iglesia la Sagrada Familia ukończono. Pogańska okolica została rozświetlona blaskiem prawdziwej Świętej Wiary.
Biskupstwo w Huesca już wyraziło Nam swą wdzięczność, iż zdołaliśmy zakończyć budowę tuż przed Semena Santa.
Zaprawdę Wielki to był tydzień bo to nie koniec wydarzeń.
Kiedy wspiąłem się na wspaniałą wieżę kościelną aby wzrokiem ogarnąć rozległą okolicę ujrzałem rzecz zatrważającą. Od południa szło na nas 200 ludzi Chanatu.
Prowadził ich Menli, najznamienitszy i najdzikszy z wodzów Ordy. Znamy go z dawnych czasów, kiedy to zmiażdżył wojska i całe księstwo Kuszynindoku.
Czym prędzej posłałem gońca aby wezwał na pomoc nasze wojska ćwiczące na stepach.
Ponoć dzicy ordyńcy mają w zwyczaju z wczesnej wiosny bandować się w stada jako dzicy ptacy i ruszać na żer.
Menli wybrał dla swych ludzi najkrótszą drogę, wiodła skrajem niewielkiego jeziorka. Mimo, że stepy owiał już wiosenny wiatr , to przy wodzie jeszcze bardzo grząsko było. Piesze zastępy przeszły ale tabory zaczęły zapadać się w miękki grunt. Powstało zamieszanie, wojsko miast maszerować stoczyło bój z błotem. To dało nam dodatkowy dzień czasu. Już wiedziałem, że nie wszystko stracone. Kiedy z wieczora znowu spojrzałem po okolicy, daleko na północy zobaczyłem jak by falujące trawy.
Muy Seńor Mio, kto nie zna stepów pomyślał by, że to trawy, kto zna ten wie, że trawa jeszcze zbyt młoda aby tak falować. To maszerowało 150 naszych wspaniałych włóczni. Szli cały dzień i całą noc bez wytchnienia, a ja tej nocy spokojnie zasnąłem.
O świcie Juves Santo posłałem następnego gońca na północ, tym razem z rozkazami aby wojsko nasze zaległo w ukryciu, chodziło o to aby Menli nie zauważył naszej siły przed czasem. W mieście zaś rozkazałem bić w dzwony, trochę na święto, trochę na trwogę a najbardziej dla zmylenia ordyńców. Takoż wygrzebawszy się z błota parli oni śmiało pod miasto. Przyszli o świcie i z miejsca szykowali się do bitwy. Tak śpieszno było im mordować i rabować. W tej samej chwili nasze wojska podniosły się z ukrycia i znowuż forsownym marszem szli dzień i noc. Dowodzący posiłkami Inigo Iniguez rozkazał porzucić wszystko za wyjątkiem broni. Tobołki, jadło, nawet co grubsze sakiewki zostały na stepie, a wojsko osiągnęło wspaniałe tempo marszu.
Rację miał Inigo Iniguez, gdybyśmy przegrali, nic nam po strawie i talarach.
Nastał Viernes Santo, dzień męki Pańskiej a dla nas takoż krzyż był przyszykowany.
Wystawiliśmy do boju 300 ludzi. Menli miał 200 ale 50 weteranów z dawnej wojny, przewagę w pancerzach i łukach oraz wyższe morale. Zdawał się być pewny swego, lecz Muy Seńor Mio sposób walki pogan nie dorównuje naszemu kunsztowi. Wszak mieli do czynienia nie z żółtymi małpiszonami Kuszynindoku, ale z rycerstwem Navarry. To my podyktowaliśmy warunki bitwy.
Stawali w boju dzielnie, nikt z ich najlepszych regimentów nie przeżył, ocalało zaledwie 20 kmiotków. Nasze straty były nadspodziewanie małe, jeno 50 żółtodziobów poległo i kilku znaczniejszych rycerzy.


Dar la bienvenida Adelantado Diego Lainez de Vivar.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(13 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Navarra

Inne kroniki tego księstwa: