Kronika: Sen Piasta
Przygotowane pod panowaniem władcy: Piast Kołodziej.
wtorek, 24. lutego Anno Domini 1009
Księstwo: Polanie
Wieczór wczesnym jeszcze był gdy na dworze Piasta zabawa trwała w najlepsze. Ale w tym dniu miały zajść dziwne zdarzenia. Wieczerzał Piast z najwierniejszymi rycerzami i z dziewkami , które lubiły nie wiedzieć czemu by je zwano damami , choć bogi świadkami , ze z damami nie miały wiele wspólnego. U wejścia do komnaty jadalnej , zamieszanie się zrobiło acz niezwyczajne , bo straż zamiast bronić wejścia cofała się z wyraźnym respektem przed kimś kogo jeszcze widać nie było.
Do pomieszczenia weszła starucha , najwyraźniej znana wszystkim obecnym , bo spojrzenia jakie jej rzucali były pełne mieszanych uczuć. Odraza, strach, niechęć i obrzydzenie w równym stopniu były widoczne w oczach biesiadników.Starucha rozejrzała się wokół a wzroku jej unikano pilnie wpatrując sie a to w misy z mięsiwem , a to na czubki ciżm , a to bawiąc się w wydłubywanie brudu spod paznokci.
-Trzeba było dawno ubić to stare kurwiszcze-mruknął Męczywój do Piasta.
-Męczywoju , jak następnym razem przyjdziesz po wyciąg z viagrusa to policzę podwójnie-niespodziewanie mocnym głosem odezwała się starucha.Męczywój zaklął szpetnie , najwidoczniej nie spodziwał się u Plekity tak doskonałego słuchu.Tu i ówdzie śmieszki się rozległy , ale natychmiast cichły pod ciężkim wzrokiem Męczywója.
Piast tylko machnął ręką zniecierpliwiony.Zwrócił się do Plekity :
-Dajcież spokój z tymi żartami Męczywoju.Nasza Plekita wielce mile widziana jest u nas bo przyjaciółką jest moją i dobrze mi życzy prawda ?
Plechita zielarka spojrzała spode łba na Piasta.A jakże by inaczej , przeciez wiedziała , że tenże rozkazał , że w razie zejścia Piasta z powodu jakowejś trucizny , ma ona być zgładzona jeszcze tego samego dnia.Wiele razy sprzedawała więc "truciznę" różnym niechętnym Piastowi wielmożom , ale taką by go jedynie przeczyściło dogłębnie. Co nie przeszkadzało jej za owe "trucizny" pobierać normalnej opłaty.
- Z czym przybywasz...hmm miła pani - pozwolił sobie na żarcik Piast.
Bo trzeba Wam wiedziec, że Plechita bylą starą pomarszczoną babą , która raczej przypominała rozkładające się zwłoki , tak była pokryta plamami i przebarwieniami.Nikt właściwie nie wiedział , ba nie przypuszczał nawet , ile może mieć lat.Na jej głowie pozostały tylko resztki siwych kłaków , które nigdy nie myte splątały się w śmierdzące kłaki.Cała zresztą śmierdziała bo nie myła sie po prostu nigdy.Nigdy też nie widziano by kiedykolwiek zdjęła łachmany z zeskorupionym na nich brudem.Zęby straciłą już dawno , ręce i nogi powykrzywiane były w dziwne strony podobno ze starczej choroby , choć niektórzy twierdzi li że to przez demony , goszczące u niej nader często.Jednak mimo odrażającego wyglądu i takiegoż smrodu , jej chatka była często odwiedzana , najczęściej potajemnie , przez okoliczne dziewki,rycerstwo i wielmożów.Bo znała lekarstwa i drakwije na różne choroby ciała i nie tylko.
-Panie-odezwała się zielarka obchrypłym głosem-w trzewiach nietoperza schwytanego na piciu krwi niewinnej zobaczyłąm przyszłość.Nie chce o tym mówić , bo mglista jest ona i przerażająca.Najlepiej Panie jak sam wszystko zobaczysz , a sposób na to znam.
Tu wyciągnęła skądeś z łachmanów trzy małe flakoniki.Podała je Piastowi.
- Przed snem wypij Panie pierwszy napar i idź spać.Powiedzie cię duch w zaświaty , gdzie część przyszłości zobaczysz.Potem przebudzisz się i w północkę wypij drugi napar i takoż idź spać.Znów przyszłość zoczysz.Potem przebudzisz się i o pierwszych kurach wypij trzeci napar.Zoczysz przyszłość i wtedy.A wiedz Panie , że nie jest ona dobra...
Piast po uczcie do komnaty się udał i zrobił jak radziła Plechita.
Sen go zmorzyłi śnić zaczął sen ciężki a mroczny.We śnie widział Piast syna swego Ziemowita , jak konno podąża przez łąkę. Jasne włosy rozwiewał Ziemowitowi wiatr , a uśmiech na twarzy woja był równie jasny i promienny.Na tak białym koniu kłusował rycerz , że i od niego blask bił , a konia takiego Piast nigdy nie widział.Słońce pięknie oświetlało postać Ziemowita , zaś wypolerowana zbroja mieniła się blaskami janego światła.Poświata jasna biła z tego obrazu , że aż musiał Piast we śnie oczy zmrużyć.
Wtem cień jakiś przemknął po niebie.Jasnobłękitną połać znów przeorał ciemnu kształt.Po chwili było już ich dwa , a potem trzy.Podniósl oczy w górę Piast i we śnie to samo zrobił Ziemowit. Na niebie krążyły trzy wielkie ptaki , jak gdyby olbrzymie kruki , cień złowrogi raz po raz rzucając.
Przebudził się Piast i zobaczył , że północek się zbliża.Wypił drugi napar od zielarki i znów zapadł w niespokojny sen.
Ptaszyszydlą cora niżej krążyły nad Ziemowitem.Ale widać już było , że nie są to kruki , za wielkie były i dźwięki wydawały inne.Wysokie i piskliwe , brzmiały jak narada potworów. świat nie był już jasny , słońce zniknęło , i wraz z nim jasność. Mrok wypełzł i wszystko pokrył lepką szarością , a coraz bardziej w ciemność przechodzącą.Umilkły ptaki , rośliny zmatowialy i poszarzały a tylko złowrogi łopot słychać było przerywany krzykami potworów.Bo coraz niżej stwory owe latały i widać było , że nie sa to żadne ptaki ale potwory właśnie , ze skórzastymi skrzydłami , z gadzimi , złymi ślepiami , a dzioby ich zakrzywione ostrością mogły się równać tylko ich szponom. Krążyły już bardzo bliska nad głową Ziemowita , aż w końcu wylądowały otaczając go.
Ten miecza dobył i do walki z bestiami się szykował. Szkarady atakować zaczęły ale nie z frontu , lecz zdradliwie , to z tylu to z boku.Szarpały konia Ziemowita , raniąc go bardzo.Dzielny zwirzak w końcu z sił opadł , bo jucha z niego ciekła bardzo mocno.Znieruchomiał na chwilę i ugiął przednie nogi , dzięki czemu Ziemowit zsunąl sie stając na ziemi. Koń wstrząsnął grzywą i zarżał cicho w ostatnim pożegnaniu. Ziemowit jeszcze na chwilę zdołał rękę na łbie wiernego towarzysza położyć , gdy ten ducha oddał.Potem ujął miecz w dłoń , tarczę poprawił i na bestie się rzucił we wściekłej szarży.
Przebudził się Piast z okrzykiem ni to rozpaczy ni to wściekłości i na równe nogi się zerwał a dłoń jego miecza szukała bezwiednie.I przy tym szukaniu ostatni flakonik z naparem strącił był Piast a naczynie rozbryzło się na kamiennej posadzce.Piast zaklął i po Plekitę posłał.Niestety wieści nie były dobre.Staruchę znaleziono w jej chatce martwą.
-Że też nie mogła poczekać ze dwa dni ze zdychaniem-zżymał się Piast.Potem długo siedział i rozmyślał.Co mógł znaczyć ów dziwny sen ? I jakież było jego zakończenie ?
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(10 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Polanie
Inne kroniki tego księstwa:
