Kronika: Siła złego na jednego czyli czego nie widać cz II
Przygotowane pod panowaniem władcy: Gunnar Stary.
niedziela, 10. czerwca Anno Domini 1007
Księstwo: Wikingia
Paradoksalnie po bitwie strony konfliktu zaczęły się dogadywać . Gunnar Stary okazał się być rozsądnym negocjatorem a nie krwawym tyranem jak go lubiła przedstawiać pewna grupa władców.Opatrzonych i wykurowanych rannych, z oddziałów Sanctum, pozostałych po bitwie pozwolił Gunnar wykupić za rozsądną cenę(bo obyczaju rycerskiego przestrzegał , choć jako dzikusa niektórzy go przedstawiali).I wrócił do domu sławny wojownik Jacob Sprenger wraz z ośmioma weteranami , a Gunnar w broń do walki z niezależnymi (którzy to kręcili się wokół) ich wyposażył by krzywda im sie nie stała.Rozkazał też Gunnar zwrócić prawowitemu właścicielowi miasto Agnus Dei i plądrowanie tejże mieściny wstrzymał.Bo trzeba Wam wiedzieć ,że miasto to zostało zdobyte . I tu pierwszy znak ostrzegawczy się pokazał.W mieście nie było pieniędzy.Dumał długo nad tym fenomenem Gunnar.Jeśli widoczna wszedzie bieda nie była podstepem obu władców-to gdzie się podziały pieniedze , z ludnych przecie ksiestw ? Wkrótce ta zagadka miała się wyjaśnić , lecz za jej rozwiązanie księstwo Wikingii miało zapłacić wysoką cenę.
Jak z Sanctum znalazl Gunnar wspólny język (choć jeszcze były małe spięcia to strony nabierały do siebie zaufania) bo rozsądek nakazywal pokój i współpracę, tak z Majami kontaktu nie było.Jakby odurzony tajemniczym zielem pokazywal się wladca Majów,a może opanowany był czyjąś złowrogą wolą?
Wracali do swych siedzib ocalali wojownicy Wikingów.Cel zostal osiągnięty.Zdobyto niewielkie ilości żelaza i rudy.Po kilku tygodniach mogło być z tego towaru nawet 60 kusz , broni , która obroniłaby Wikingię przed zakusami opancerzonych w żelazo napastników.Tych kusz pożądal Gunnar i cel ten , czyli bezpieczeństwo , został osiągnięty.
Jakiś czas temu , książe Hardeknut z Oxoved zagroził Gunnarowi zniszczeniem armii.Gunnar te zapowiedzi włożył między bajki , bo dlaczego książę gnałby przez pół świata by bez przyczyny zniszczyć komuś(i sobie przecież)armię? I to w obronie księstw, z którymi nawet nie był w sojuszu ? Dlaczego zostawiłby na pastwę losu swe wlasne księstwo ? Dlaczego,dlaczego,dlaczego-pytań było wiele a odpowiedzi absurdalne.Dlatego wielce zdumiał się Gunnar gdy zobaczył oddzial Hardeknuta obok swgo.Byl to główny oddział złożony z weteranów i slawnych wojowników.A uzbrojenie ? Zagadkowe.Kolczugi i tarcze skórzane dla wszystkich , włócznie i kusze a wszyscy woje konno...Jak to się stało ? Hodowca koni w tak krótkim czasie z takim uzbrojeniem ? A przecież i pieniędzmi konny nie mógł dysponować.
W rozmowach z Hardeknutem było jeszcze dziwniej.Nijak argumentów rozsądnych nie chcial przyjmować .Stratę oddzialu przyjmowal z humorem i beztroską(a jakiż książe nie martwiłby się taką stratą ?) , tym , że daleko od domu też się nie przejmowal wcale. I tu kolejny znak ostrzegawczy się pokazał , kiedy w rozmowie z Hardeknutem , rzekł on , że kilkanaście sztuk żelaza stwarza nierównowagę i jest wielkim zagrożeniem dla Majów.A trzeba Wam wiedzieć , że Majowie produkcję żelaza mieli rozwinientą w pełni (co daje około 70 żelaza miesięcznie).Wkrótce za oddziałem Hardeknuta pokazał się oddział Majów-jak kiedyś pięknie uzbrojony tak teraz nieomal goły...
To Majowie oddali uzbrojenie uzbrojenie oddziałowi Hardeknuta.Co za zaufanie wśród książąt , którzy nawet nie byli w sojuszu...
I wtedy wszystkie elementy zaczęly układać się w całość.W rozmowie Hardeknut przyznał , że władcę Majów poznał przed przybyciem do tego świata...
I wszystko już wiadomym się stało ....Gdzie pieniądze z księstw Sanctum i Majów ? Cóż - konie to kosztowna sprawa...Skąd uzbrojenie oddziału ? Dali Majowie(i kto tam jeszcze) , wszak to dla zaufanego człowieka...Dlaczego nie szkoda oddziału ? Koledzy wspomogą w razie czego...Dlaczego nie ma się czym przejmować , że księstwo bez obrony ? Widocznie nie jest zagrożone ...
Tak to po kilku miesiącach władania książę Gunnar zna już dominatora świata . Na nic książęta Wasze gospodarowanie i starania , na nic walki w obronie domostw i osad, bo najważniejsze jest to czego nie widać.
Jutro zginą dzielni synowie Wikingii wraz ze swymi wodzami.Czy w ucziwej walce-ocenicie sami.To jest epitafium dla Wikingii . Bo jeden najazd Wikingia przetrwa, wszak ludne to księstwo i zwarte.Następnych -nie.A następne będą-bo jak widać nie są ważne straty jednej armii , skoro do dyspozycji ma się ich kilka.Majowie?Mors Nigra?Korona?Bukowina ? A może inna armia skazana na zagładę zawita by zniszczyć Wikingię ? Ze wszystkimi tymi księstwami Oxoved "pozostaje w przyjaźni" , a z iloma nie ujawnil układów ? Chciałbym wierzyć , że ktoś wymierzy sprawiedliwość hydrze - ale jakoś brak mi na to nadziei.Nawet nie wiem , czy oprócz Wikingii jest jeszcze jakieś księstwo , które opiera się jeszcze Cieniowi...
Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(5 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Wikingia
Inne kroniki tego księstwa:
