herb księstwa Wielikija Ruś

Kronika: Sorokoust nad jednym bohaterem

Przygotowane pod panowaniem władcy: Włodzimierz Jasne Słoneczko.

wtorek, 26. października Anno Domini 1010

Księstwo: Wielikija Ruś

Wóz dowódczy pełen był dymu. Gryzący dym bił z czterech kociołków ustawionych na środku wozu i imitujacych palenisko, w których paliło się wszystko co jeszcze do spalenia nadawało się. Byle ciepłotę jakąś w wozie stworzyć, a i podgrzać jakuju-takuju strawę, głównie z bulw jakich-takich. Na polach hulał wiatr i atamani, choć do wiatru przywykli, woleli załzawione oczy niż przenikliwe zimno.
Kampania zaczęła się na początku słonecznego września. Kończył się październik a nic nie zapowiadało końca wojny. Hulajgorod powoli toczył się przez stepy. Z bojowych wozów została mniej niż połowa co marszu bynajmniej nie przyspieszało. Z animuszu początkowego również połowa ledwo ostała się. Po pierwszych dniach, gdy nadgraniczne jakotako uzbrojone Redarskie oddzialiki rozniesione w puch zostały bez strat własnych humor dopisywał. Nic to że te małe potyczki ruch wielkiego wojska zatrzymywały. Ale potem wróg jakby odgadywał ruchy Ukrańskieho Hulajgorodu i zawsze był gdzie indziej.
Toteż atamani siedzieli ponuro udając że nie dostrzegają iż jedno miejsce wolne było. Buńczucznyj Jeroszka Szabrownik dwa dni nazad uprosił straszyznę by na podjazd mógł iść. I poszedł a z nim sotnia jego. Łoszadziej dostali i wprzód skoczyli. Ale ani Szabrownik ani sotnia jego nie wrócili. Pono wpierw wpadli na tabor redarski żywność wiozący. No to mołojcy do łupienia się wzięli. A potem nie wiada skąd pojawiła się elitarna konnica Redarów. Sotnię rozniosła a potem rozpłynęła się we mgle.
Zza ściany dochodziły śpiewki czerni, która płakała nie tyle za mołojcami, co za dzianetami które przepadły wraz z sotnią Szabrownika.

Niet łoszadi u mołojca,
Niet łoszadi u mołojca,
On nie znajet kak jemu żyt'
Niet łoszadi u mołojca,
Niet łoszadi u mołojca,
On nie znajet kak jemu żyt'
Ujezżaj w balszoj gorad,
W balszoj gorad ujezżaj,
Tam mołojcom bez łoszadi liegczie żyt'
Budu sprasziwat' ludi -
Gdzie łoszad' twaja,
Niet łoszadi, niet szczastia
Budut sprasziwat' ludi -
Gdzie łoszad' twaja,
Niet łoszadi, niet szczastia

-Pijmyż zdrowie Szabrownika, na pohybel Kizonowi!-huknął Aleksy Zaprzaniec.
-Redary - burknął niechętnie Ostap Horyłka wyciągając z zupy główkę rozgotowanej cebuli - są jak...jak cebula. Ciachniesz po wierzchu, a pod spodem nowyje zastępy - nieśpiesznym ruchem obierał cebulę i rzucał na podłogę wozu demonstrując o czem myśli - piechota dymowa, piechota sztandarowa, piechota wybraniecka, piechota łanowa, piechota dymowa...
-Ale i cebula w końcu się kończy- huknął Aleksy Zaprzaniec.
-taktoćna, ale my wtedy nasze wozy żreć będziemy
-Nu kak? Przecie cebula jeszcze będzie? - zdumiał się Miszka Głupiec
-Buhahahaha Buhahahaha - pomyśleli atamani. Ale żaden jeden się w końcu nie roześmiał.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(11 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Wielikija Ruś

Inne kroniki tego księstwa: