Kronika: Święte miasto Samandar.

Przygotowane pod panowaniem władcy: Azim Sujuf.

poniedziałek, 31. sierpnia Anno Domini 1009

Księstwo: Al Jazeera

Prześwietne miasto Samandar - twierdza pośród rozległych stepów, pępek świata.
U zarania dziejów siedziba Kaganatu, oblegana i zdobywana przez wrogów, znów odbijana i tracona. Ostatecznie Samandar stało się stolicą Azima Sujufa - wygnańca z ziem swych przodków. Bohaterskiego wojownika, który toczył nie równa walkę przeciw trzem najeźdźcom , lecz nie upadał na duchu, a nowe imię jego Saladyn - siało popłoch wśród krzyżowców.

*****

Oblężenie twierdzy trwało już od kilkunastu dni. Pod murami przybywało ciągle nowych oddziałów Templariuszy i krzyżowców. Pośród oblegających najbardziej znamienitym wydawał się 228 osobowy oddział Birshama Srogiego z Hrabstwa Trypolisu. Doskonale uzbrojeni, wyposażeni w konie i liczne tabory zdawali się być potęgą nie do pokonania. Sam ich wódz Birsham, darł gardło przeraźliwie wydając coraz to nowe komendy , a spod białego płótna naznaczonego czerwonym krzyżem, połyskiwała jego wspaniała zbroja.
Od dwóch dni nakazał bić w wielkie bębny i wydawać srogie okrzyki swym wojskom, chciał zabić miasto Samandar na odległość, samym swym jazgotem.
W mieście zaś trwały gorączkowe przygotowania do obrony. Rozebrano wiele budowli aby pozyskać kamień do katapult oraz do rzucania z murów. Drewno - do produkcji broni. Jednak najgorsze było to, że zaczynało brakować jadła.
Kazim Kadib - jak co dzień przechadzał się po koronie murów obronnych, wydawał ścisłe , jasne komendy i rozmyślał.
Z wieczora zawsze udawał się do Azima Sujufa aby podsumować dzień, zdać raport i odbyć naradę w towarzystwie jeszcze jednego znamienitego wodza Jalabara ibn Jarabala. Tych trzech ludzi nosiło na sobie wielkie brzemię, odpowiedzialność za życie 215 mieszczan i 65 ludzi garnizonu.
- Panie, zaczął Kazim Kadib - przeciwnik coraz śmielej sobie poczyna, widać przeczuwa, że kończy nam się jadło. Morale nasze zaczyna spadać.
Jakaż Twoja rada?
- Zatrzymaj wszelką żywność dla wojska, na mury poślij najsłabszych - niech umierają na oczach wroga, a ciała ich zrzucaj za mury - surowo rozkazał Azim Sujuf.
(co za przebiegłość, pomyślał w duchu Jalabar ibn Jarabal, przeciwnik pomyśli, że umieramy wszyscy, że jeno szkielety za murami się ostały, a ciała zmarłych - czyż mamy dopuścić aby w mieście dodatkowo wybuchła zaraza?, albo co gorsza, aby ludzie zaczęli dopuszczać się kanibalizmu? - ooo , jakże roztropnym i dobrym dla swych poddanych jest mój pan... )

*****

Minęło kilka dni. Sytuacja wydawała się być beznadziejna, kiedy po południu dnia 29 tegoż miesiąca 1009 roku , od bramy wschodniej zabrzmiała wielka trąba swym ponurym głosem. Nagle wszystko ożyło w mieście, podniósł się lament i zawodzenie stłumione przez niezliczone, kategoryczne komendy wojska. Szturm! Szturm na miasto! Krzyżowcy szykują się do ataku na Samandar.
Kazim Kadib wiedział doskonale co robić. Nim przeciwnik dotrze pod same mury minie jeszcze jeden dłuugi dzień.
Wydać żywność z magazynów garnizonu dla miasta! Rozkazał.
Wieczorem zaś zatańczy Szecherezada - dla wszystkich!
I stało się, że morale w mieście miast spaść wzrosło, na ten jeden dzień, na dzień bitwy. Morale garnizonu było na najwyższym możliwym poziomie już od wielu miesięcy... .
Co działo się później? Wojsko wpadło w szał bitewny, ludność doznała amoku.
Przed samą bitwą wydano z magazynów 160 włóczni, 68 łuków, 20 pancerzy, 25 maczug oraz jedną tarczę.
Przy bramie wschodniej ustawiono samotnego śmiałka, który miał próbować ustrzelić z łuku głównodowodzącego. Reszta czekała w milczeniu.
Krzyżowcy Rajmunda szli śmiało do ataku, już nie było odwrotu, choć kto wie co myśleli przed samym szturmem.
Szli jak ściana, przez fosę, pod mury, po murach, na mury - w końcu stanęli oko w oko z obrońcami - 201 ludzi przyjęło na siebie pierwszy atak, dzielnie i z poświęceniem życia, ocalało 120 lecz nie mieli już siły do dalszej walki, ale - krzyżowców było tylko 142 i byli potwornie zmęczeni - a przed nimi stawili się w doskonałej dyspozycji Wojownicy Azima - SALADYN , to co nastąpiło później godne jest wielkiej sławy świętego miasta Samandar.
Saladyn, runda po rundzie kosił przeciwnika jak młode zboże, morale krzyżowców topniało w oczach. Nim Saladyn doznał wielkiego zmęczenia - ocalało tylko 7 wrogów. 11 zdołało w panice wyskoczyć na zewnątrz z murów - czy ocaleli - mało nas to obchodzi.
Miasto Samandar zostało obronione, Saladyn zyskał sławę o jakiej można tylko marzyć, a ocaleni mieszkańcy wrócili do zwykłych zajęć.
Pojmanych bohaterów Rajmunda wzięto na powrozy i jak zwierzęta stali uwiązani do pali, z dala od wody i jadła - teraz ich kolej na szkołę w obozie przetrwania... .

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(10 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Al Jazeera

Inne kroniki tego księstwa: