Kronika: Thargot
Przygotowane pod panowaniem władcy: Wiosnomir V.
sobota, 1. listopada Anno Domini 1008
Księstwo: Monardim
Osada borlandzka zdobyta na wschodzie należała wcześniej do księstwa Thargot. Byli w niej niewolnicy tego księstwa. Po kilku dniach od zdobycia Erateas pojawiła się w pobliżu ponad setka Thargocian. Jednak zmienili kierunek marszu i zniknęli na północy po uprzejmej prośbie o opuszczenie granic księstwa Monardim.
Potem zmienił sie władca tegoż księstwa i wydawało się, że nawiążemy przyjazne kontakty i współpracę gospodarczą. Lecz na zaproponowaną przez Wiosnomira współpracę przy przerobie rudy żelaza odpowiedział, że to go nie interesuje. Nie. To nie. Sami sobie poradzimy.
Zaczęły się jednak jakieś dziwne podchody ze strony Yarrella - władcy Thargot. Co jakiś czas pojawiały sie na naszych ziemiach jego uzbrojone po zęby oddziały. I dopiero po ostrych protestach wycofywały się. Najprawdopodobniej czeka tylko na moment nieuwagi aby zaatakować.
Nasz władca postanowił nie czekać na ten moment i uprzedzić atak. W księstwie rozesłano wici. Na wezwanie stawiło się prawie 50 weteranów poprzednich wojen, trochę doświadczonych i wielu żółtodziobów ledwo co mamie spod spódnicy uciekniętych. Razem nazbierało się z górą 150 żołnierzy. Uzbrojenie książę zagwarantował najwyższej jakości. Nikomu nie zabrakło włóczni, kuszy lub łuku, a i pancerzy skórzanych niemało. Najpierw poszła zamaskowana konna Chorągiew Szturmowa. Miała rozpoznać teren i spróbować zająć małe wioski lub znieść małe oddziały Yarella. Jednak po rekonesansie okazało się, że jest tylko jedna osada w lesie ukryta. Nie pozostało nic innego jak ruszyć resztą wojska. Jako i tak się stało. Pierwsza Chorągiew Pomocnicza i 1. Chorągiew Odwodowa wyruszyły z Erateas i zmierzały szybkim marszem na stolicę Thargotu - Rotfeld. Marsz utrudniały gęste bory targociańskie, w których pełno było zwierza wszelakiego. Tury, niedźwiedzie, żubry i nie wiadomo co jeszcze, ale wszystkie jakoś dziwnie agresywne. Straciliśmy kilku ludzi po starciach ze zwierzyną. Jednak w końcu udało się podejść pod bramy Rotfeld. Ku wielkiemu zdziwieniu zobaczyliśmy, że Yarell stawia zamek. Dowódcy nieźle się uśmiali, ale jak to mówią "co kraj to obyczaj". Można i zamek w lesie stawiać, miast ostrokołu.
Dowodzący wyprawą Witalis Mocarny widząc osadę, która nie była wcale przygotowana do obrony wydał rozkaz szturmu. Obrońcy chyba za bardzo nie kochali swojego władcy, bo nie palili się zbytnio do walki. Do obrony stanęli niezadowoleni. Nawet broni im książę nie kazał zabrać. Po bitwie w magazynach znaleziono duże ilości włóczni i pancerzy. Nasze oddziały marzyły o walce więc nie miały zbytniego problemu z rozgromieniem słabej obrony. Witalis nawet wszystkich żołnierzy do boju nie posłał. Kazał setce odłożyć kusze i ruszyć do szturmu. Podczas szarży połowa obrońców padła, a reszta prosiła o darowanie życia, co Witalis chętnie uczynił.
Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(6 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Monardim
Inne kroniki tego księstwa:
