Kronika: Trypolis, czerwiec AD 1010

Przygotowane pod panowaniem władcy: Rajmund z Tuluzy.

środa, 30. czerwca Anno Domini 1010

Księstwo: Hrabstwo Trypolisu

Czerwiec trwał w najlepsze, a że parny był i gorący jako zwykle na Ziemiach Hrabstwa bywało, tedy jak to już w zwyczaju na bagnach było, zarówno chłopi jak i inszy poddani, a i wszelka trzódka hodowlana, za dnia w największe upały miała wolne od prac wszelakich zarządzone przez Hrabiego Rajmunda jeszcze w lipcu AD 1009, by w czasie owym nadążać z zabijaniem komarów i much bagiennych, a nie dać się owym wysłańcom piekieł pożreć żywcem. Zaczem dopiero późnym wieczorem praca jako zwykle ruszała i ciągła się do samej jutrzni.

Takoż było i dnia owego, któremu patronują święty Bazylides z Aleksandrii, św. Erentruda z Salzburga, św. Leon I Wielki, św. Marcjalis z Saragossy i św. Trofim z Arles, pierwszy biskup Arles.

Kiedy więc Słońce powoli znać poczęło, że wstawać zamierza, cała ludność Hrabstwa Trypolisu powoli na spoczynek się udała, by zażyć chwili spokoju, nim komary się pobudzą. Jakoteż i Stary Pierdoła uwalił się na swe łoże w Samandar, gdzie w tych dniach Dwór przebywał, bowiem będąc Kardynałem Hrabstwa Trypolisu dał se jako takoż już wiecie wieczysty odpust od piania porannego z inszymi mnichami. Takoż owy odpust nadal dotyczył kilku młodych zakonnic, co już w AD 1010 zakonników nie dziwiło.

Jakież było więc zdziwienie Boskiego króla Trypolisu, gdy zaraz po brzasku wpadł do Jego sypialni blady Stary Pierdoła, który w dodatku swym nagłym pojawieniem się w alkowie spłoszył Małżonki Boskiego i kilka Dam Dworu!

- CZEGO?!!! - zapytał grzecznie Król Rajmund, nie przerywając jednak ruchów frykcyjnych w jednej z Dam Dworu.
- Panie! Wybacz! Są wieści z Trabzon!
- Od Fabiana?!
- Panie, Fabian Olbrzymi poległ na murach! A Trabzon wzięty nieomal z marszu przez tych parchów Prusaków!
- Szlak! - krzyknął Boski nerwowo, gdyż poczuł że, ale mniejsza o to... - Natychmiast zebrać Radę w Sali!

Krótko po tym Boski, a także Kardynał Trypolisu, oraz o. Andrzej i kilku zakonników sztabowych pozierało na mapy zaściełające cały olbrzymi stół Królewskiej Rady Naczelnej Hrabstwa Trypolisu w Samandar. Po twarzach zebranych widać było zmęczenie, ale nade wszystko wielkie napięcie nerwowe wobec tak groźnej sytuacji dla Hrabstwa. Ba! Na twarzy Starego Pierdoły widać wręcz było prawdziwe przerażenie, jednako Kardynał jako jedyny na odprawie nie obawiał się o Hrabstwo, ale o resztki zapasów spirytusu drzewnego zgromadzonego w lochach Samandar. Bał się, by Król nie nakazał ich jak poprzednio, wydać na żer najeźdźców!

- Tsza... - mówił Boski - natychmiast ściągać wszystkie Chorągwie piechoty pod Samandar! Wszystkie!
- Panie! A co z relikwiami św. Rudolfa?! - dopytywał się Stary Pierdoła, licząc na to że Król nakaże mu ewakuację relikwii z Samandar, co przede wszystkim umożliwiłoby Wojciechowi uratowanie [przemycenie] choć kilku beczek spirytusu - czy mam je ewakuować do Trypolisu?
- NIE! Rudolf zostaje! Chcesz głupcze wzniecić panikę wśród poddanych?! TYLKO DAMY podlegają ewakuacji, TY TEŻ ZOSTAJESZ!
- Dokładnie Panie, dokładnie - wtrącił o. Andrzej, Szef II Oddziału Sztabu - i tak już chłopi z bagien szemrają, że jesteśmy słabi niczym żaby bagienne, a Prusacy silni niczym bociany!
- CO?! I ty nic z tym nie robisz?! A po jaką cholerę jesteś Szefem Wywiadu i Propagandy?! CO?!
- Wybacz Panie, wraz się tym zajmę - wykrztusił wyraźnie zmieszany o. Andrzej.
- Królu Mój i Panie - zameldował się wchodzący do Sali Dyżurny Setnik Gidów
- Czego?
- Prusacy w Synopa! Fabian Olbrzymi II poległ!

Boski Król Trypolisu pobladł i opadł na krzesło, a potem przymknął oczy.

- Andrzej! - przemówił po dłuższej chwili Boski
- Tak Panie Mój?
- Szykuj rozkaz, wiesz jaki.
- Słucham!

Krótko po opisywanych wydarzeniach, daleko na zachodzie w leśnej twierdzy Hrabstwa, pasowani Gweran Zielony, Solesser Czerwony, Tauryn Olbrzymi, Gelner i Heliodor Niebieski korzystając ze spokoju na tutejszej granicy i braku w tych stronach komarów, chlali w najlepsze, gdy do Sali Rycerskiej wszedł Dyżurny Setnik Twierdzy Sis.

- Panie - zwrócił się Setnik do Pana na Sis Gwerana Zielonego - Dziesiętnik mający służbę na baszcie, wydziera się, że zaraz bedzie nadawany sygnał świetlny z Arbaun Arba!
- KUR...! Budzić o. Dominika! I biegiem z nim na basztę! - wydawał bełkocząc rozkazy Gweran, który właśnie zmuszał się palcami lewej ręki, by jak najszybciej zwymiotować, co miało doprowadzić go do stanu w jakim będzie mógł trzeźwo dowodzić.

W tym miejscu wypada wspomnieć, iż o. Dominik był pracownikiem II Oddziału Sztabu, a jego bezpośrednim przełożonym był Szef Wywiadu i Propagandy Hrabstwa, o. Andrzej. Dodatkowo o. Dominik był śmiertelnie obrażony na Gwerena, po tym jak ten kazał go rozstrzelać z kusz. A było to tak, Dominik uwielbiał czytać stare manuskrypty arabskie i [na nieszczęście] w jednym z nich wyczytał, że nadmierne chlanie powoduje kłopoty ze wzwodem. Księżulko tak się tym przeraził, że obiecał sobie iż więcej pić nie będzie. Co naturalnie musiało doprowadzić do awantury na zamku Sis. Bowiem już na pierwszej z kolei wieczerzy, o. Dominik wypił nooo... może trzy litry wina, no cztery ale nie więcej i odmówił wznoszenia kolejnych toastów, tłumacząc zebranym Pasowanym swoją teorie o szkodliwości wina i spirytusu. Tego Szlachetni słuchać spokojnie nie mogli i wraz Gweran wezwał straż i kazał Dominika wyprowadzić na dziedziniec zamku i rozstrzelać. Cóż, straż skwapliwie wykonała rozkaz, bowiem knechci jak nikt inny na świecie nie lubili pracowników wywiadu. Tedy przytroczono Dominika na placu do pręgierza, a przed nim ustawiło się kilkunastu knechtów z kuszami. Potem na dziedziniec przylazł Gweran Zielony, Solesser Czerwony i Tauryn Olbrzymi [pozostali rycerze spali już pod stołem, bo wznosili toasty spirytusem, a nie winem]. Dalej wypadki potoczyły się błyskawicznie. Gweran kazał zawiązać Dominikowi oczy i krzyknął "PAL". Dominik usłyszał głuchy zgrzyt zwalnianych orzechów i łuczysk, a potem poczuł uderzenia pocisków w głowę i piersi. Jednako nie były to bełty, gdyż wcześniej Gweran sam pościągał knechtom bełty z kusz, ale kamienie jakie rycerze wystrzelili z proc jakie dzieci używają do strzelania do ptaszków. Tak czy inaczej, o. Dominik po tej "egzekucji" wypróżnił się wszystkimi otworami i padł na ziemię zemdlony. Następne kilka dni leżał Dominik w lazarecie nie odzywając się do nikogo i tylko tępo patrzył w powałę. Od tej pory Dominik był obrażony na pasowanych, którzy mu tak wspaniały dowcip zrobili, czego ci pojąć nie umieli.

Zatem i teraz "abstynent" Dominik nie pił z rycerzami, ale jak na skromnego mnicha trypolitańskiego przystało, chędożył tylko jedną ze swych podwładnych w swej spartańskiej celi.

Wtem nagle, drzwi do celi zostały otwarte potwornym kopniakiem i do wnętrza wpadło ośmiu Dziesiętników pod dowództwem jednego Setnika, którzy na nic nie zwracając uwagi, porwali do góry za łoże i poczęli wynosić zakonnika wraz z zakonnicą, która pod nim leżała na zewnątrz!

- Co robicie?! Na Boga! - wrzeszczała przerażona młoda zakonnica
- Ojjjj... cichaj głupia! - odpowiedział jej o. Dominik, który starał się nie przerywać chędożenia - to pewnie szlachetny Gweran znów zarządził ćwiczenia ppoż., by mnie podenerwować i teraz podoficerowie "ratują nas" od ognia!
- Ale Ojcze! Tak nie można!
- Eeee... wyniesą nas na dziedziniec, a potem przyniesą, nic się nie martwy głupia i SKUP SIĘ!

Dziesiętnicy jednak poczęli targać łoże na szczyt baszty zamkowej, o czym wraz przekonał się Dominik, kiedy zjechał ze swej dziewoi.

- A wy GDZIE MNIE NIESIETA?! CO?!
- Panie - odpowiedział Setnik - zaraz będzie nadawany sygnał z Arbaun Arba! Tsza szybko rozkodować!
- Kur... - przeklął szpetnie Dominik - Zaraza!

- No kur... nie mogę! - wydarł się Solesser do Gwerena - popatrz, razem z dupą go wleką buahahahahahahaa....
- Buahahahahaha... - pękali ze śmiechu przetrzeźwieli już rycerze
- PANIE JEST! - wydarł się Dyżurny Dziesiętnik wskazując na ogromne ognisko, które zapłonęło na odległej górskiej baszcie zamku Arbaun Arba, a które służyło do nadawania sygnałów świetlnych. Wraz też owe sygnały poczęto nadawać.
- Pisz! - rzucił oschle Dominik do Gwerena:

TANGO - ROMEO - YANKEE - PAPA - OSCAR - LIMA - INDIA - SIERRA - OSCAR - NOVEMBER - ECHO

2348; 6478; 8899; 0912; 8745; 6533; 5566; 0099; 2321; 4242; 4545

- Szlak! Dawać kopertę "Trypolis Jeden" - wrzeszczał wyraźnie zdenerwowany Gweran do o. Dominika i Tauryna - Tauryn! Nie spij!
- Tak Panie, eeee...
- Daj to jełopie - rzucił Dominik i po rozerwaniu Pieczęci Królewskiej na kopercie począł czytać:
- 2348; 6478; 8899; 0912; 8745; 6533; 5566; 0099; 2321; 4242; 4545
- Tauryn!
- Tak Panie już czytam: 2348; 6478; 8899; 0912; 8745; 6533; 5566; 0099; 2321; 4242; 4545
- Przekaz zgodny ze wzorem! - rzucił Dominik
- Przekaz zgodny ze wzorem! - rzucił Tauryn
- Przekaz zgodny ze wzorem - wysyczał Gweran - a po chwili dodał - Kur... PANOWIE! - Mamy "OGNISTĄ WŁÓCZNIĘ"! Za mną! - i począł zbiegać po schodach wieży, a za nim Rycerze, Setnik i Dziesiętnicy.

Chciał zbiegać też Dominik, ale przytrzymała go przerażona Siostrzyczka z pytaniem:
- Co to Panie znaczy ta Ognista Włócznia?
- Ojjjj... głupia! To najwyższy sygnał alarmowy dla Hrabstwa, który może wydać tylko Boski! To powszechna mobilizacja! Wszyscy, ale to wszyscy mężczyźni od dwunastu lat wzwyż mają się natychmiast stawić z bronią w najbliższym zamku ich zamieszkania! Hrabstwo musi być w śmiertelnym niebezpieczeństwie!

Na zamku i w osadzie Sis, a także okolicznych wioskach zakotłowało się. Wszędzie było słychać szloch i lament matek żegnających synów, mężów i ojców udających się w miejsca zbiórek, a każdy z nich dźwigał co tylko miał w chałupie, a co tylko mogło posłużyć do mordowania najeźdźców! Podobnie sytuacja wyglądała w całym Hrabstwie Trypolisu, bowiem Sis tak daleko na zachodzie położony, był ostatnią twierdzą jaka dostała rozkaz o Powszechnej Mobilizacji!

- Panie mój i Władco - meldował z dumą Kardynał - zgodnie z Twoim poleceniem, wszystkie piesze i konne chorągwie, a także pospolite ruszenie i mieszczanie ze wschodniej części Hrabstwa, zgromadziły się na północ i północny wschód od Samandar. To ponad 2000 ludzi!
- A zachód?
- Mamy też meldunek od Gwerena, że zachód jest gotowy, podobnie Benignar Spiżowy melduje, że Arbaun Arba jest gotowe!
- Doskonale! A gdzie te parchy są teraz?
- Około sześciuset konnych Prusaków jest o dwa dni pieszo na południe od Samandar - zameldował o. Andrzej
- Doskonale! Zadepczemy te psy! Nie baczyć na straty! Rozumiecie?! Macie ich zadeptać przewagą liczebną!

Niestety, kolejne dni pokazały, że pogańskie parchy zwęszyły jakimś szatańskim zmysłem pułapkę i skręciły na zachód, a potem pognały na kierunku Edessa - Turbessel, gdzie starły się z samobójcami Hrabstw Edessy i Tuluzy. Na szczęście przeciwko parchom podążały już z zachodu oddziały Sułtana Kilidża i trzy chorągwie pod dowództwem Gwerena. Wyglądało, że Prusacy zdechną w okolicach Turbessel, a najdalej Memelek.

- No! Mamy te ścierwa - mówił podczas wieczornej uczty na zamku w Samandar wyraźnie zadowolony Boski Rajmund - można już posłać do Trypolisu po Damy!
- TAK! - przytaknęli rozochoceni spirytusem biskupi i kardynał - a z tych parchów porobimy sobie wielu niewolników, których i nawracać i do roboty przy wałach będzie można wykorzystać!
- Panie, przepraszam że przeszkadzam, ale mam nowe wieści od Gwerena - zameldował przybyły właśnie o. Andrzej
- A co jest? Gadajże, mamy już tych parchów?
- Panie, Gweren przesłał wiadomość, że Prusacy skręcili na północ i pognali w kierunku na Arbaun Arba!
- Skur... - zaklął szpetnie Stary Pierdoła
- To sam wiem! Wy radźcie co teraz?!

------------
Plakat ojca Andrzeja wykonany na rozkaz Boskiego, by poprawić morale
http://img248.imageshack.us/img248/7251/plakatoandrzeja.jpg

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(12 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Hrabstwo Trypolisu

Inne kroniki tego księstwa: