Kronika: Trypolis, luty AD 1010
Przygotowane pod panowaniem władcy: Rajmund z Tuluzy.
niedziela, 21. lutego Anno Domini 1010
Księstwo: Hrabstwo Trypolisu
Tedy skończył się styczeń i zaczynał się właśnie luty. Zatem była to pora roku ulubiona w Hrabstwie z/w na brak komarów i much przebrzydłych. Dodatkowo szczęście kupców, mieszczan, a nawet zwykłych chłopów dopełniał fakt, że Birsham Srogi od dawna przebywał z kawalerią daleko, daleko w lasach opodal Sis i nijak tym sposobem nie mógł pełnić funkcji Głównego Sędziego Sąd Najwyższego Trypolisu. Ba! Nawet żony knechtów z regimentu Św. Rudolfa Krzyżowca były szczęśliwe, pomimo że ich małżonkowie od tak dawna poza domami przebywali, a to za sprawą tego, że do Trypolisu powrócił na zimowe leże Sam Hrabia Rajmund, którego widokiem mogły się owe Białogłowy napawać. I tylko złe języki twierdziły, że Damy te swe szczęście upatrują również w tym, iż w Trypolisie i okolicy, stacjonuje od niedawna chorągiew Straży Północnej, w której to służący knechci byli sami wybierani, a strojni jako i żadne inne wojska, bowiem pilnując zarówno ziem północnych Trypolisu jak i południowych ziem Iznik, wspaniałej stolicy Sułtanatu Rum, wielkie korzyści z darowizn od kupców, którzy pomiędzy Sułtanatem a Hrabstwem krążyli, czerpali.
Tedy szczęście wszystkich poddanych Hrabiego przepełniało, co i sam Pan Hrabstwa raczył zauważyć i jeszcze zwielokrotnić postanowił!
Zaczem wezwał Hrabia Rajmund do siebie Kardynała, a takoż okolicznych biskupów i przebywających w okolicy pasowanych Emerdasa Niebieskiego, Anarotha Czerwonego i swego ulubieńca Sofroniusza, który właśnie w Trypolisie bawił i nad nowymi trunkami w laboratorium alchemicznym pracował.
- Panowie - rzekł Hrabia - otóż zbliża się rocznica Sławnej Śmierci Pierwszego Świętego Trypolisu, która na dzień dziewiątego maja przypada. Zaczem postanowiliśmy to uczcić, każąc wykonać taką ilość żelaznych kielichów, by obdarować każdego z Naszych poddanych owym wspaniałym naczyniem, by razem z Nami, radosny toast wznieśli! Dodatkowo, postanowiliśmy wobec rozrostu ziem Hrabstwa, że cała Chorągiew Bagienna otrzyma podkowy żelazne, by i po stepach mogła swobodnie szarżować. - tu Hrabia spojrzał po zebranych i dostrzegł niejakie zmieszanie na ich obliczach - A wam co? - spytał.
- Ojcze Nasz i Obrońco - zaczął mówić drżącym głosem Stary Pierdoła - żeeee... się tak wyrażę, otóż mamy Panie Nasz i Głowo Kościoła Naszego, pewne problemy z rudą żelazną.
- Że co? A jakież to? I czemu nic o tym nie wiem?!
- Panie - włączył się w rozmowę Emerdas, któremu południowe ziemie były szczególnie bliskie, od kiedy stracił tam wielką ilość wojsk i taborów Hrabstwa - Galilea nie wywiązuje się z układów handlowych i nowej rudy na wymianę nie do dostarcza, zaczem nasze zapasy rudy w oczach topnieją i cały przemysł metalurgiczny, który tyle nas kosztował, powoli staje się bezużyteczny.
- A my węgiel dostarczamy?
- Joko żywo Panie, nasze tabory stoją z węglem od wielu tygodni pod murami Trabzonu i na wymianę czekają.
Hrabia przymknął oczy i widać było, że powstrzymuje się od wybuchu.
- Wezwać na audiencję Ambasadora Galilei - rzekł wreszcie Boski Rajmund - jutro, jeszcze przed Jutrznią go przyjmę!
Słońce powoli i nieśmiało zaczynało się pokazywać nad horyzontem, jakby wyczuwało, że na wielkie i groźne rzeczy przyjdzie mu dziś patrzeć. Tedy w Sali Rycerskiej, gdzie miała się zaraz zacząć audiencja, paliły się jeszcze wszystkie świece i pochodnie, których płomienie nastrój grozy jaki opanował poddanych Hrabiego jeszcze bardziej potęgowały.
Hrabia na swym tronie siedział ponury i zamyślony już od co najmniej kilku pacierzy, wtem podniósł lekko Swą Prawicę i rzekł:
- Wezwać Ambasadora!
- Jego Ekscelencja, Ambasador Księstwa Galilei na audiencję do Obrońcy Trypolisu, Głowy Kościoła Trypolitańskiego, Boskiego Hrabiego Rajmunda! - oznajmił herold
- Panie! - rozpoczął Ambasador - jestem niezmiernie ...
Wtem Hrabia uniósł lekko rękę, a Ambasador ucichł i skłonił się nisko pozierając na ślady krwi, jakie na posadzce pozostawił Poseł Emiratów Aleppo.
- Co się dzieje z dostawami rudy?! - zapytał Boski Rajmund
- Eee... otóż one, są są - jąkał się Ambasador
- Gdzie są? Czy twój Pan zdaje sobie sprawę ile kosztowało Me Hrabstwo wybudowanie całego przemysłu metalurgicznego?
- Wszak Panie prowadzimy wojnę z Prusami iiii...
- I co? I co?! Myślicie, że będziemy żebrać o rudę? Była umowa handlowa, czy nie?!
- Eeee... tedy możecie Panie sami, po ową rudę pojechać w głąb Galilei.
- A kto Nam tam zapewni bezpieczeństwo?!
- Eeee... wszak wojska mego Pana, Księcia Hugona panują na całym obszarze Galilei iii...
- CO?! To Ja mam najpierw kazać mym taborom, by tygodniami czekały pod Trabzonem z węglem na wymianę, a potem jeszcze wysyłać ich w głąb Galilei, kiedy wasze wojska siedzą sobie na dupach po zamkach i "panują na całym obszarze Galilei"?! To nie mogą oni ruszyć dupy? To koni nie mają?!
- Eee... wszak, wszak ...
- Słuchaj no panie Ambasadorze! Jeżeli będę zmuszony pójść po rudę na południe Sam z mymi wojskami, to zabiorę ich tyle ze sobą, że zabiorę wam całą rudę, a i wydobyciem onej sam się zajmę, kiedy was to przerasta i umowy handlowe łamiecie!
- Panie! Wszak to niegodne! Wszak nie godzi się osłabionego wojnami atakować! - jojczył Ambasador Galilei.
- CO?! A jest szlachetnie, kiedy twój Pan, Książę Hugon namawia Nas do uderzenia na osłabione Prusy?! A jest szlachetnie, kiedy Hugon obiecuje Nam, że za zajęcie każdego miasta Prus zapłaci Nam 100 szt. rudy, kiedy nie jest w stanie dostarczyć nawet tych ilości, które w umowie handlowej sam zaofiarował się Nam dostarczać?!
- Eeee... wszak, nie honorowo...
- ŻE CO?!!! - tu już widać było, że Hrabiego ponosi - Wy Mnie Honoru chcecie ścierwa uczyć?! A kto wyrżnął Hrabstwo Jaffy i Aszkelonu, kiedy Szlachetny Wilhelm spieszył Nam z pomocą przeciw Chazarom?! Gadaj ścierwo!
- Eeee...
- Nie był to Szlachetny Wilhelm waszym Sojusznikiem, któregoście nawet w opisie swego księstwa mieli?
- Eeee...
- A kto nie odpisywał Nam na Nasze listy i traktował Nas jak powietrze, kiedy pobił Cedryka, zapominając ile Hrabstwo Trypolisu wniosło do tego konfliktu?! Czy ty wiesz durne ścierwo, ileśmy wojsk i poddanych Cedryka natłukli, które gdyby były na południu mogłyby szalę zwycięstwa na korzyść Cypru przechylić?! Czy podziękował Nam ktoś za to bydlaku?! I ty śmiesz mi tu o honorze prawić?! GADAJ ŚCIERWO! Co twój Pan na to?! Co On sobie myśli, że raz coś proponuje, a nim My wojska Nasze zbierzemy, to On już pisze Nam, że nieaktualne i umowę zrywa? Czy ten twój Pan mniema, że z hołotą lub psami rozmawia? GADAJ ŚCIERWO POWIADAM!
Ambasador dygotał i stał milczący ze spuszczonym łbem patrząc na ślady krwi jakie podłogę zaścielały, bowiem wobec bezeceństw swego Pana, nie miał nic na obronę Galilei.
- Do lochu z tym durniem?! - wrzasnął Hrabia
- Wybacz Panie - włączył się do rozmowy, "niezawodny" Stary Pierdoła, który zawsze o protokół starał się dbać - ale nie godzi się ...
- Co się nie godzi? CO?!
- Wszak Hugon może uwięzić i Ambasadora Hrabstwa
- CO?! MNIE I MEGO AMBASADORA Z TYM WASALEM ŚMIESZ PORÓWNYWAĆ?!
- Wybacz Panie - skłonił się uniżenie Kardynał w chwili, gdy Gidy wyprowadzały już oniemiałego Ambasadora Galilei.
W Sali Rycerskiej zapadła głucha cisza, którą początkowo jeno syk świec mącił, aż naraz jakowyś wrzask z Katedry dobiegł do Sali, a zaraz potem tupot mnogich nóg po stromych schodach, które do Sali prowadziły. Wraz też rozwarły się drzwi do onej i setnik ze Straży Północnej wbiegł do Sali, gdzie klęknąwszy w pokorze przed Panem czekał na pozwolenie, by przemówić.
- Mów - rzucił Hrabia łaskawie
- Panie! Panie, posąg św. Rudolfa wskazuje mieczem na południe!
Na te słowa Hrabia wstał gwałtownie i rzekł:
- Zostają Kardynał Wojciech, Emerdas Niebieski, Anaroth Czerwony i Sofroniusz, a reszta won!
Wraz Sala opustoszała i knechci z Gidów zamknęli do niej wierzeje, zostając na zewnątrz Sali, by chronić tajność obrad.
- Tedy radźcie!
- Panie - zaczął Kardynał - nim zaczniemy cokolwiek rozważać, racz zwrócić Panie uwagę, że Głównodowodzący Wojsk Polowych Hrabstwa, Szlachetny Birsham Srogi, przebywa praktycznie z całą jazdą i doborowymi oddziałami Hrabstwa daleko na zachodzie.
- Praktycznie całą, to znaczy dokładnie tyle, że nie z całą - włączył się Emerdas - a zatem, mamy na ziemiach Hrabstwa pewne odwody kawalerii.
- Mamy też piechotę - dorzucił Sofroniusz i zamilkł zawstydzony.
- Piechotę? - dopytywał z widoczną drwiną w głosie Kardynał - wszak to praktycznie sami rekruci!
- Ale mają kusze z których prażą niemiłosiernie - zawarczał Anaroth, który poczuł się dotknięty, gdyż za szkolenie strzelców odpowiadał.
- Dość! - krzyknął Boski Rajmund - mamy radzić nad atakiem. Chyba, że Kardynał chce obrazić św. Rudolfa, który znak Nam daje? - zasyczał kończąc Hrabia.
- Ależ Panie, ja tylko chciałem ...
- Dobra, dobra, wiem! Zatem nakazuję co następuje - rzekł Hrabia i począł wymieniać
- Zbierzecie załogi ze wszystkich zamków, potem ruszycie, by dokonać koncentracji na północ i zachód od Synopa, gdzie dotrę i Ja Naszą Osobą. Tam przejmę dowodzenie i zebraną piechotę poprowadzę Osobiście, by otuchy dodać knechtom. Emerdas Niebieski i młody Sofroniusz zabezpieczą Nam skrzydła resztkami kawalerii, jaka nie przeszła pod rozkazy Birshama i takim marszem ubezpieczonym ruszymy na południe po rudę!
Tu Hrabia spojrzał na Emerdasa i Sofroniusza i rzekł:
- Będziecie osłaniać skrzydła Naszej Piechoty bez względu na straty jakie kawaleria może ponieść
- Rzekłeś Panie - odpowiedzieli równocześnie Emerdas i Sofroniusz
- A co ze spyżą? - dopytywał Emerdas
- Anaroth Czerwony będzie oczyszczał przedpole przed nami i organizował spyże dla wojsk, a także wyżynał wszystkich poddanych Hugona, którzy odmówią przejścia na Trypolitaniom
- Rzekłeś Panie - potwierdził rozkazy Anaroth
- My niemieszkając, cokolwiek miałoby Nas spotkać, ruszamy Naszą Osobą i z piechotą podejdziemy pod Trabzon, Aminos, Episkopi, Limassol i Nikozję, a potem zniszczymy owe gniazda herezji.
- Panie, a co z posługą duchową? - zapytał niemiało Stary Pierdoła
- Ty Kardynale Wojciechu zadbasz na koniec z Emerdasem o to, by całe ścierwo heretyckie na północ od Ibelin spłonęło raz na zawsze!
- Rzekłeś Panie!
Wtem do drzwi Sali ktoś zapukał.
- Czego tam?! - wrzasnął Hrabia
- Goniec od Birshama Panie!
- Wejść.
- Panie - zaczął mówić zaraz od drzwi setnik z regimentu św. Rudolfa, po którym było widać trudy podróży - Kelval dotarł do zagłębia węglowego Emiratów Damaszku, które mógłby skosić jednym zamachem, ale Prusacy coś knują i coś tam tają. Tak, że Szlachetny Birsham wstrzymał marsz kawalerii Kelvala i swojej, bo spodziewa się zasadzki!
- Skur... - zaklął szpetnie Emerdas Niebieski
- To sam wiem! Wy radźcie co teraz?!
http://w726.wrzuta.pl/film/3dWSurnYHUH/powrot_emerdasa_na_poludnie
Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(12 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Hrabstwo Trypolisu
Inne kroniki tego księstwa:
