Kronika: Trzy miasta

Przygotowane pod panowaniem władcy: Bracia Wałgałowie.

piątek, 28. maja Anno Domini 1010

Księstwo: Dziadoszyce

-Ty, faktycznie mieli trzy miasta tylko.
-Ano faktycznie. Z trzech miast siedmiuset żołnierzy wystawić... no no...
-No widzisz, a nie wierzyłeś -Gał skrobał się po głowie.
-No nie wierzyłem. Gdybym wierzył, to byśmy pół roku wcześniej z Volherią skończyli i byłby spokój - Walenty popijał piwo z antałka, który dostał kiedyś na urodziny od żony.
-Nie tak szybko byśmy poszli. Nie pamiętasz już, jaka była sytuacja wtedy? Letko wcale nie było...
-No może i tak. Jednak nasze obecne straty, które ponieśliśmy pod Czarną Granią... nie wiem, czy nie przesądzą o zwycięstwie... nie naszym zwycięstwie... straty były stanowczo zbyt duże.
Galahan pochylił się nad mapą.
-Straty duże, to prawda. Pozostaje teraz liczyć na to, że inni też zdążą ponieść jeszcze zbyt duże straty. I zrobić coś w tym kierunku.

Aldriht de Volpe nie chciał się bronić. Jego dwustu pozostałych przy życiu żołnierzy nawet nie próbowało wycofać się na swe ziemie - zginęli w nieciekawej bitwie walcząc ze znacznie przeważającymi tym razem siłami Dziadoszan. Natomiast mieszkańcy miast byli ewakuowani, dzieleni na małe, samobójcze oddziały, roznoszone w polu przez kawalerię braci. W miastach palone były liczne budynki. Wojska florenckie, powiadomione o eksterminacji księstwa Volherii przez Gała, wkraczały na jej teren od wschodu i również zajmowały się ściganiem i dorzynaniem uciekinierów. Tak więc - holokaust. Przy okazji dostało się również księciu Scabandariemu. Gdy część wojsk dziadoszyckich podeszła pod jedno z miast Tiste Edur, leżące podejrzanie blisko miast Aldrihta, mieszkańcy miasta również ruszyli i wyszli poza miasto w samobójczym ataku na oddział braci. Scabandarii nawet nie próbował negocjować, choć przecież oficjalną wojnę toczył z Florencją a nie z Dziadoszycami. Florencja zdobyła z kolei Hiroth - górnicze miasto Tiste. Chwilę później w rejonie pojawiły się wojska Heimdala Lękliwego, wasala Florencji i radośnie przyłączyły się do eksterminacji uciekinierów i luźnych oddziałów wroga.. Zapowiadała się eliminacja kolejnego gracza.

Gał siedział ponuro, pochylony nad partyjką warcabów, w które uwielbiał grywać sam ze sobą. ,,Zawsze wtedy wygrywam"- zwykł mawiać.
-Co tak siedzisz? - Walenty wszedł do komnaty książęcej i zaczął zacierać ręce.
-A jak mam siedzieć? Odwrotnie?
-No na przykład. Wtedy wszystko wygląda inaczej.
-Daruj sobie. Takie teksty to ja powinienem wygłaszać. Ty masz być rzeczowy i konkretny.
Walenty westchnął i usiadł na rogu ławy stojącej w zachodnim wykuszu.
-Piękny wschód słońca dzisiaj mamy - rzekł. - To co teraz robimy? Florencja zajmie się Tiste i nie ma sensu chyba jej wchodzić w paradę.., więc gdzie idziemy?
-Siedzisz kolego po stronie zachodniej - Galahan podniósł głowę znad warcabów i spojrzał na brata. -Ale masz rację: trza nam tera na wschód.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(10 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Dziadoszyce

Inne kroniki tego księstwa: