Kronika: Trzydziesty szósty tydzień.

Przygotowane pod panowaniem władcy: Conan Cymmeryjczyk.

piątek, 19. października Anno Domini 1007

Księstwo: Aquilonia

Wścieklizna na Zachodzie. Się to zaczęło od nijakich Obrońców Krzyża, którzy, zjednoczeni wpierw, po pierwszej klęsce do gardeł wzajemnych skoczyli. Jeden drugiego chciał zdradzić, więc ten drugi w płacz uderzył i najemnika, we władaniu bezwzględnego, najął. Najemnik, we władaniu bezwzględny, w trąbę raczył tamtego zdrajce puścić. Z kolei zdrajca niedoszły w płacz! Hańba!- krzyczy. Hańba!- przytakujem i patrzym co dalej. No to, zdrajca, słowami naszemi pokrzepiony, a także brakiem szans na zwycięstwo, dawaj, wszystkich ludzi pod broń, choć broni nie staje, i wędrówkę ludów urządza. Więc ten najemnik, bezwzględny, psia jucha, Tarczyński go zwą, zwali właściwie, obicie tej wędrówce ludów urządza.
Na wszystko to patrzy nasz człowiek, emisaryjusz tajny w tamtych stronach, Nimrod Jeździec. Patrzy i układa się ze wszystkimi po kolei tak, by samemu na koniec wszystko wchłonąć. I udaje mu się, a jakże! Pada Siegfried Szaleniec wraz ze swą wędrówką ludów, pada Tarczyński obłąkany na ostatniej wieży ostatniego zamku nadziewając się na rożen, Nimrod zaś wkracza z kopytami w szerokie bogate ziemie.
Cieszymy się. W naszym tajniackim gronie sojuszniczym radość wielka. Kolejni pretendenci do piachu się udali, spadek nam zostawiając. Już cały niemal świat przyznaje nam zwycięstwo...
ale... ale...
Ja tam sądzę, że ruda cenna, żelazna i liczna w tamtych stronach wirusa jakowegoś posiada. Kto go dobędzie - wiatru w oczach dostaje i mózg mu ulega implozyji. Otóż bowiem Nimrod Jeździec nagle postanawia Królem Wszechświata zostać i z sojuszu naszego tajnego wyłamuje ręce. Przenikając sfery patronackie, ponad eterem wieści śle do naszych wróżbitów, o "frajdzie" mówiące. Co to ten "frajda"?- pojęcia nie mam. Pewnie bożek jakiś małostkowy, przed którym zginają karki skośnookie nomady. Bardzo go, widać, kochają, bo są gotowi skoczyć za nim w śmierć.
Ich to rzecz, co zrobić chcieją. Ja w odpowiedzi oddział konowałów musiałem zebrać, chirurgów polowych, w niejednej operacji doświadczonych, i na pomoc oszalałemu Hanowi ruszać. Wybawię go z choroby metodą, której mnie ociec nauczyli. W łeb trzasnąć i kieszonkowe zabrać. Obaczym, czy to pomoże...
Na mój rozum, życie marnością jest. Wszystko się rozegrywa poza nami, a my tylko piony na świata szachownicy. Dyć we wszystkim dobre punkty trzeba znajdować. Mój punkt, com go dziś odnalazł brzmi:
-Memory fajf: "Conan!".

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(7 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Aquilonia

Inne kroniki tego księstwa: