Kronika: Upadek Księstwa Rukh
Przygotowane pod panowaniem władcy: Ragnar Stejknier.
wtorek, 9. stycznia Anno Domini 1007
Księstwo: Esgaroth
Już po raz trzeci hordy barbarzyńców ku Grethar wyruszyły. Zwiadowcy kniazia Kalatha Szpetnego larum podnieśli. Posłowie ku księstwom ościennym pospieszyli, wici niosąc. Daleka to jednak i niebezpieczna była droga. Nie wszędzie tedy wieści dotarły. Dwa jednak księstwa odpowiedziały. Esgaroth i Nilfgaard wojska swe wysłały. Wojowie Kalatha w lasach zasadzki czyniąc postępy barbarzyńców znacznie spowalniali, czas dając na obronne przygotowania. Nic jednak nie było w stanie powstrzymać hordy. Z trzech stron kupy zbrojnych ciągnęły. Część wojsk sprzymierzonych w lasach rozbita została, część drogę zablokowaną znalazła i bojem otwierać ją musiała. Tedy pod Grethar niecała setka obrońców się zebrała, w tym korpus Gwardii Esgaroth trzydziestu chłopa liczący. Wróg natomiast w sile ogromnej się zbliżał, trzech lubo i więcej na jednego obrońcę przypadało.
Ponieważ Grethar nijakich obwałowań nie miało a również by kobiety i dzieci przed bitwą uchronić, Kniaź Kalath na polach opodal miasta agresorów powitać postanowił. W centrum wojska własne ustawił, lewe skrzydło wojownicy z Nilfgaardu utrzymać mieli, na prawym zaś zbrojni z Esgaroth do boju iść chcieli. Rezerw nijakich sprzymierzeni nie wydzielili, jeno garść chłopów z widłami i cepami tyłów pilnować miała.
Nieco przed południem, ostatniego dnia roku 1006, hordy z lasów na pola wychynęły. Dało się między nimi totemy 4 klanów rozróżnić a także moc proporców najmitów z ziem południa, obietnicami łupów zwabionych. Nie czekając wiele, szyku ni ordynku nie trzymając do szarży ruszyli. I choć łucznicy Kalatha i strzelcy Nllfgaardu żniwo srogie zebrali, tedy przecie doszli. Liczbą swą i zaciętością pole zdobywać poczęli. Jeno na prawym skrzydle ni kroku ku osadzie zrobić nie dali. Trzykroć szarże ponawiali i trzykroć odpór dostali. Gwardziści nawet nieco ku kniei ich odepchnęli. Ku wieczorowi się już chyliło i nadzieja w obrońców wstępować poczęła, gdy z lasu kolejna wataha wypadła. 40 stepowych nomadów na tyły obrońców uderzyło, wnet linię rozbijając. W trzy kupy zebrać się zdołali lecz już okrążeni byli, nijak pola odzyskać nie mogli. Jedna tylko Esgaroth'ska gwardia z okrążenia wyrwać się zdołała. Szyk utrzymawszy ku lasom cofać się poczęli, i może by i uszli gdyby jazda znów do walki się nie włączywszy odwrót zablokowała. Po wielokroć szarże ponawiali, liczni jeźdźcy na włóczniach obrońców śmierć znaleźli. Lecz przecie nie sami ginęli...
Nim księżyc wzeszedł ni jeden Esgarothczyk, Nilfgaardczyk czy z plemienia Ruhk wojownik na polu żyw nie został. Tedy to agresorzy gniew swój na bezbronną osadę zwrócili. Grabieżom, gwałtom i rabunkom świt dopiero kres położył. Do tego czasu jednak kamień na kamieniu w stolicy księstwa nie pozostał. A że nie po jeńców tutaj przyszli tedy księstwo całe w mroki dziejów odejść musiało.
Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(7 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Esgaroth
Inne kroniki tego księstwa:
