Kronika: W odpowiedzi na piękny poemat mądrego i uroczego Anthyra

Przygotowane pod panowaniem władcy: Kniaź Jarema.

sobota, 17. listopada Anno Domini 1007

Księstwo: Dzikie pola

W odpowiedzi na moje zapytanie:

"Witam byłych sojuszników !!

No cóż. Dziwnie postąpiliście. Tocząc wojnę w dwoma sojuszami, co prawda ten północny jest mocno poharatany, ale ten wschodni to jest wielka siła przecież. Jeszcze mnie atakujecie. Hmm. Szkoda.

Szkoda głównie dlatego, że ten świat mi sie podobał. A tak przyśpieszacie jego zakończenie. Bo Was 4 na cała resztę świata? Albo płynie w Was krew Prawdziwych Japońskich samurajów albo nieprawdopodobni z Was optymiście co do możliwości zwojowania tego świata.
Bo walcząc ze mną, z tym sojuszem północny, plus z tym wschodnim to hmm. Tym bardziej że jak na razie niewiele mi zaszkodziliście. I pewnie niewiele w przyszłości zaszkodzicie.

Bo niestety teraz jakby nie spojrzeć szala zwycięstwa się przechyla pewnie zdecydowanie na stronę Sycylii i jej sojuszników.
No ale Wasz wybór.

Pozdrawiam nie życząc tym razem sukcesów :)

Władca Dzikich Pól
Kniaź Jarema"

I odpowiedź bardzo wyważona niezwykle rozważnego i genialnego władcy Silingów - imć Anthyra

"Wieprzku czytaj moje Kroniki, bo tam opublikowałem odpowiedź na twe wypociny.

A."

Więc Kniaź Jarema odpowiada, kilka tych wypocin skrobiąc:

Czytam, czytam i nadziwić się nie mogę. Iż na moje zapytanie o powodu tej niezwykłej i hańbiącej agresji ze strony by się wydawało tak wielkich władców, takie słowa słyszę. Oj nie godzi się takim ludziom jak Anthyr lub Refaim I Mnich do takiego poziomu zniżać.
Ale no cóż, zniżę się niestety.

Plujesz sobie o wielki Anthyrze w brodę (swoją droga to mało smaczne pluć sobie w brodę) z powodu wojny z Sycylią?
No ale ja nikogo nie prosiłem o ta tzw. pomoc. Sami zdecydowaliście się na takie działania. I bynajmniej nie był to odruch waszego altruizmu. Ale z zdecydowanej większości z pewnością chęć wykorzystania zaangażowania Sycyli na południu. I tym samym możliwości bezpiecznego dla Was zdobycia czegoś na wschodzie.
Tylko, że nie przewidzieliście, iż Sycylia zamiast mnie męczyć, ruszy na odsiecz Nowogrodowi.
A czy mnie to uratowało? Aż taki słaby się wtedy nie czułem. Jedzenia w każdej twierdzy miałem na wiele tygodni. A to byłby wystarczający czas by zebrać siły i ruszyć na wroga.
Oczywiście, Sycylia mogła by nie chcieć na to czekać i mogła by szturmować. Mając 450 ludzi pewnie by bez problemu zdobyła ze 2 miasta. Ale za jaką cenę?

Plujesz sobie w brodę (a fuj, wiesz co to jest higiena?), że nie ruszyłeś na mnie wcześniej.

Widzę, żeś Ty I Twoi sojusznicy to odważni władcy. I szaleni. Lubicie chyba walczyć z kim popadnie na każdym froncie dla samej chyba rozrywki. Bez względu na wynik starcia. Pewnie gdyby na zachodzie zamiast oceanu były też ziemie, to także byście w tamtym kierunku zaatakowali. Jak już to tłuc wszystko co się rusza?

Tylko co to kamikadzowanie Wam dało?
Zamiast walczyć największym wrogiem, to postanowiliście wykrwawić się w bratobójczych walkach. Hmm, ciekawa koncepcja, no nie powiem.
Ale co Wam z tej ciekawej koncepcji przyszło? Jeśli dobrze liczę, to tej wojnie wywołanej przez Was straciliście już 1700 ludzi. A do tego jedyne (!!) złoże węgla i jedne z ilu, z 3 lub 4 lasów jakie macie w całym księstwie. No już nie liczę 2 pięknych, dużych miast, w których rządy obejmują wojewodowie mianowani przez Kniazia Jaremę.
I to wszystko przy moich stratach które łącznie nie przekroczyły 300 ludzi.

Czyli puentując dzięki Waszej wyobraźni zdobyłem dodatkowa przestrzeń życiową i trafiłem do grona zwycięzców.

I ja się puszę członkostwem w przyszłym sojuszu?
Hmm, jeśli za puszenie można uznać takie słowa, z mojego poprzedniego do Waszmości listu, to ok.:

"I gdybym miał tylko pragmatycznie patrzeć na ta wojnę, to powinienłem się z niej cieszyć. Bo dzięki waszej decyzji awansowałem już chyba do grona zwycięzców tego świata.
Ale co to za zwycięstwo. Gdy 6 lub 7 walczy (i tłucze) 4, hmm?
Niezbyt to ambitne w ten sposób zwyciężać"

No właśnie, że jeszcze raz powtórzę to.
Co to za zwycięstwo, gdy wszyscy leją garstkę?
No ale Wasz wybór. Jak przystało na prawdziwych kamikadze. Bez pomyślunku, ale za to z fantazją. By się chciało powiedzieć ułańską fantazją. Ale nie obrażajmy już naszych dzielnych ułanów. Byli dzielni, Az do przesady, ale samobójcami w odróżnieniu od Was nigdy nie byli.

Z pozdrowieniami dla dzielnych, wielkich, honorowych, jedynych w swoim rodzaju, genialnych strategów, błyskotliwych taktyków i genialnych dyplomatów,
Władców:
Silingów - Anthyra
Eire - Refaima I Mnicha
Imperium Spatha - Imperatora Scypio
oraz Chmielan - Brzetysława

uwielbiany przez swoich poddanych i znienawidzony przez co niektórych fałszywych sojuszników
Władca Dzikich Pól
Kniaź Jarema

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
interesująca.
(8 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Dzikie pola

Inne kroniki tego księstwa:

  • 17. listopada 2007
    W odpowiedzi na piękny poemat mądrego i uroczego Anthyra