Kronika: Wielka bitwa Rohanu z Kametor.
Przygotowane pod panowaniem władcy: Senekal Sprytny.
wtorek, 4. listopada Anno Domini 1008
Księstwo: Rohan
W dniu dzisiejszym opodal Midhein zgromadziły się wszystkie wojska Rohanu aby odbyć chyba ostatnią bitwę z najeźdźcą z Kametor. Senekal ubolewa, że musiał posłać do boju starców i młokosów bez broni przeciw zakutym w żelazo siepaczom Teriona Zgryźliwego. Ale wojna to wojna i nie masz tu miejsca na babskie lamenty.
Wojska Rohanu wyszły w pole z pradawną pieśnią na ustach
"O słonecznym poranku, kiedy rosa kąpie mgły, tańcowała śmierć na polu a z tą śmiercią my... ". ( śpiewać w wesołej tonacji ).
Ponad miesiąc byliśmy ciągle pod mieczem Teriona , pojawiły się też aby ratować nas z opresji, wojska Bazyliusa Zgryźliwego, któren to nijakim krewniakiem Teriona Zgryźliwego nie jest, jeno rycerzem prawym. Jednak w wyniku nieporozumień na polu bitewnym a raczej na zapleczu , wojska Bazyliusa nie zdołały wiele zdziałać. Terion zaś w łatwy sposób zdobył broń i doświadczenie na pokonanych.
Zostaliśmy sami.
Dzięki licznym manewrom udało się nasze rozproszone siły połączyć do walnej bitwy. Terion zrazu nie wiedział co się święci, liczył, że chyłkiem uciekamy w siną dal, ale to był tylko manewr taktyczny naszego wodza Senekala. Potem , kiedy stało się jasne, że nie ucieczka to a natarcie, Terion zaczął nerwowe ruchy opodal naszego miasta wykonywać, zaprzestał oblężenia i pewnie nie raz się w swą łepetynę ze zgryzoty poskrobał.
My tym czasem kiedy już jasnym było, że siły pod miastem uda się połączyć, wydobyliśmy z magazynów broń: 130 łuków, 80 włóczni, 80 pancerzy, 80 tarcz, 60 maczug, 2 topory i jednego konia. Zabierając resztki jadła co po oblężeniu zostało, wyszliśmy w pole.
O! Piękny to był widok jak 330 ludzi ruszyło porachować się z grasantem.
Przeciwnik chyba nie zdzierżył tego widoku, bo z nagła zapowiedział bitwę tym 120 ,co już opodal miasta byli. Ale w to nam graj, ten przedwczesny ruch dał nam o jeden marsz więcej i już pewnym było, że dojdziemy na miesce bitwy w ostatniej chwili !
Czekało nas tam prawie dwieście wrogów. Byli jeszcze i inni w oklicy ale Ci widać lichymi rozkazami prowadzeni nie mieli szans za nami nadążyć.
Dziś dzień Sądu Ostatecznego nad ludem Rohanu.
Już wczoraj z wieczora liczne osobliwości w przyrodzie jakieś nadzwyczajne fata zapowiadały. Dość powiedzieć iż słońce nim zaszło, w szkarłatną plamę się przemieniło, łuną krwawą horyzont zapalając!
Jeszcze dziwniejszym było, że takoż samo następnego dnia świtem wstało!
Zwiastowało to krew. Morze krwi i trupów.
Na przeciw siebie stało pośród pożywnych traw na łąkach Rohanu : 450 ludzi Senekala - w większości bezbronni, oraz 200 ludzi Teriona Zgryźliwego - w większości zakuci w żelazo i skóry.
Wynik bitwy może być tylko jeden...
Ostatnie wspomnienia pisarza Jakubka.
Epilog :
Kiedy rozgorzała walka podniosły się takie tumany kurzu , że nikt nie wiedział brat to czy wróg obok ciebie, jeno prał aż do utraty tchu.
Zgładzono 20 weteranów Teriona , tracąc 200 chłopów... , jednak w całym zamieszaniu ponad 200 ludzi Senekala wycofało się z pola walki, aby rany opatrzyć i sił nabrać do kolejnego starcia.
Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(9 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Rohan
Inne kroniki tego księstwa:
