herb księstwa Hrabstwo Tuluzy

Kronika: Wojna przyszła wcześniej niż się spodziewano

Przygotowane pod panowaniem władcy: Bertrand de Saint-Gilles.

poniedziałek, 30. sierpnia Anno Domini 1010

Księstwo: Hrabstwo Tuluzy

Uczty na zamku w Silcza trwały zaledwie kilka dni, bo choć były bardzo huczne i wesołe, a to za sprawą szlachetnego Rodrigo Diaz de Vivar, szerzej znanego jako El Cid Campeador, który przybył właśnie do owego zamku, by wywczasu od ciągłej wojaczki z niewiernymi zażyć, a i przywiódł ze sobą wiele pięknych branek, to wszak rycerze pamiętali, że czem prędzej muszą Całun Turyński do Silvermoon dostarczyć. Zaczem niedługo w drogę na południe ruszyli.

Droga do Silvermoon nadzwyczaj bezpieczną była, a to za sprawą Rodriga, który wszelkie tutejsze bandy zdążył już wcześniej wyrżnąć w pień, dlatego też upływała ona rycerzom na wesołym przekomarzaniu się i wspominaniu dawno minionych młodzieńczych lat, kiedy to razem w przeróżnych akademijach Hrabstwa nauki odbierali.

- A pamiętasz, pamiętasz - pytał śmiejąc Rodrigo szlachetnego Tankred de Les Valls d'Andorra - jak upierałeś się, że chcesz jako pasowany dowodzić piechotą Hrabstwa, bo ta według ciebie skuteczniejszą jest w górzystym terenie?
- Ba! A ino, a ino. Ale pamiętam też jakie rózgi od setnika dostał nasz Otton de la Rocheza, który za ciężką kawalerią obstawał zawsze, za to co wtedy nabazgrał na ławce? hahahaa...
- Oooo... - wydał z siebie jęk Otton - a co ja takiego tam wtedy wydłubałem, bo już nie pomnę?
- Buahahahaha... a nabazgrałeś wierszyk, czekaj, czekaj to było jakoś tak: "nie ma kurwa jak w piechocie, dupa w słońcu, jaja w błocie"
- buahahahaha... nie pamiętam hahahaha...

Wtem pasowani usłyszeli głos rogu i dostrzegli, że z północnego zachodu, co koń wyskoczy podąża w ich stronę pocztowy w eskorcie drużyny knechtów.

- Panie! - zameldował się przed Rodrigiem dziesiętnik z załogi Montauban - mam dla Was rozkazy od Jego Wysokości!
- Dawaj. A gdzie to twój Pan, szlachetny Simona IV de Montauban?
- Pan mój przy Jego Wysokości. Mam też rozkazy Panie dla Braci Zakonnych. Znajdę ich tutaj?
- Szlachetny Atenodor Spiżowy jest na czele pochodu, a Celadriela Wysokiego w ariergardzie znajdziesz.
- Dziękuję Panie - powiedział nisko się pokłoniwszy dziesiętnik i wraz udał się do Brata i Mistrza Zakonu Braci św. Rudolfa Krzyżowca, pasowanego Atenodora Spiżowego
- Cholera - zwrócił się do swych towarzyszy podróży po przeczytaniu rozkazów Rodrigo - mamy czem prędzej ruszać na Radę do Montauban.
- A co z Całunem?! - zapytał Otton
- No właśnie, tu jest kłopot, bo Hrabia nakazuje, by Tankred sam eskortował dalej Całun do Silvermoon, a potem podążył do Mistra i przejął tam dowodzenie tamtejszymi oddziałami oraz garnizonem w Erineos.
- Kur... Ja?! A czemu nie żandarmi, przecież Mistra to ich zamek?!
- Zamknij mordę! Knechci słuchają! Zresztą nie ma o czym gadać, rozkazy są jasne. Wykonać!
- Słucham - powiedział ze smutkiem w głosie Tankred, a potem splunął i spojrzał z nienawiścią w stronę Atenodora, który już zdążył przywołać do siebie Celadriela i najwyraźniej szykował się z nim do odjazdu w stronę Montauban.

Sala Rycerska na zamku w Montauban była uroczyście przystrojona i jasna od świec jakby samo południe było, choć już dobrze po nieszporach było i Deus, in adiutorium meum intende. Domine, ad adiuvandum me festina. Gloria Patri, et Filio, et Spiritui Sancto. Sicut erat in principio, et nunc et semper, et in saecula saeculorum. Amen. Alleluia. Dawno przebrzmiało.

Dodatkowo, blask owych świec zwielokrotniały wspaniałe zbroje płytowe w jakich tłumnie zgromadzili się w tej sali najznamienitsi Mężowie Północy. A choć tak wielu ich się tu zgromadziło, cisza panowała zupełna.

Wtem jako Pan na zamku Montauban i Honorowy Gospodarz Spotkania, zabrał głos szlachetny Simon IV de Montauban.

- Mam niekłamany zaszczyt powitać Wasze Wysokości oraz Was szlachetni Panowie i Was szlachetni Bracia Zakonni - tu Simon Montauban skłonił się nisko w kierunku dwóch obecnych na spotkaniu Monarchów - Pozwólcie też Szlachetni Panowie, że odczytam wstęp do protokołu Naszej Rady, której wyniki muszą pozostać ściśle tajne, czego życzą sobie nasi Władcy - tu znów Simon ukłonił się nisko w kierunku Monarchów.
A takoż:

"Dnia 11 Lipca Roku Pańskiego 1010.

Tajne.

Protokół z posiedzenia Wielkiej Sojuszniczej Rady Księstwa Tolnedra i Hrabstwa Tuluzy.

Obecnością swą na Radzie zaszczycili:

- Jego Wysokość Książę Belgarath, Władca Tolnedra, Pan na Ostoja
- Jego Wysokość Hrabia Bertrand de Saint-Gilles, Władca Hrabstwa Tuluzy, Pan na Tuluzie, Valesii, Beziers, Castelsarrasin, Saint Gaudens i Żyrdnicy.

A takoż na Radzie obecni byli:

- Szlachetny Rodrigo Diaz de Vivar, lennik Hrabstwa Tuluzy i Pan na Montpellier, Narbonne i Maguelonne
- Szlachetny Raimond Roger Trencavel, lennik Hrabstwa Tuluzy i Pan na Carcassonne, La Ville Basse i Albi
- Szlachetny Otton de la Rocheza, lennik Hrabstwa Tuluzy i Pan na Silvermoon i Turynie
- Szlachetny Simon IV de Montauban, lennik Hrabstwa Tuluzy i Pan na Beska, Montauban, Trebons Sur La Grasse i Bordeaux

A takoż Radzie asystowali:

- Mistrz Zakonu Braci św. Rudolfa Krzyżowca, Brat Zakonny, pasowanego Atenodor Spiżowy
- Komtur Hagos, Brat Zakonny, pasowany Celadriel Wysoki
- Komtur Mistra, Brat Zakonny, pasowany Celadriel Niebieski
- Komtur Erineos, Brat Zakonny, pasowany Inagakate Olbrzymi
- Komtur Perigueux, Brat Zakonny, pasowany Maksymin Niebieski

Wielka Rada Sojusznicza Sojusznicza Księstwa Tolnedra i Hrabstwa Tuluzy, zebrała się wobec haniebnego ataku na Hrabstwo Tuluzy Księstwa Kabbir."

Tu Montauban zamilkł i pokłonił się nisko w kierunku obecnych na Radzie Monarchów.

- Sytuację militarno polityczną - odezwał się hr. Bertrand de Saint-Gilles - na południowym zachodzie, zreferuje Nam szlachetny Rodrigo Diaz de Vivar, który właśnie z Mistra powrócił.
- Wasze Wysokości - zaczął wskazany - i Wy szlachetni Panowie. Jako wiecie, wojska nasze od jakiegoś czasu wykonują operację ratunkową, która ma na celu wsparcie zbrojne imiennika Jego Wysokości hr. Bertranda de Saint-Gilles, to jest wspierają wojska Jego Wysokości Bertranda de Born, Władcy Księstwa Limousin. I choć operacja ta przebiega nad wyraz pomyślnie, jakoże wojska nasze pod moim skromnym dowództwem, weszły w Morea niczym w masło, to jednak nawet wobec obecnego zagrożenia ze strony potęgi Kabbir, nijak odwołane z frontu południowo zachodniego być nie mogą.
- A to czemu? - zapytał Simon, który szczególnie obawiał się ataku Kabbir, gdyż wojska tego, właśnie na kierunku ziem owegoż rycerza atakowały - A może, by tak napisać do szlachetnego Tankreda de Les Valls d'Andorra, który teraz w Mistra tymi wojskami dowodzi, by choć kilka regimentów nam tutaj odesłał, skoro tam tak wszystko dobrze idzie?
- Nie - przerwał ostro Hrabia - Nie możemy tego uczynić. Obiecałem Mojemu Imiennikowi i Sojusznikowi, że wesprę Go takimi, a takim oddziałami i słowa dotrzymam, choćby Kabbir do Tuluzy mi właził! Zaczem nie ma o czym gadać, wojska które poszły na pomoc Limousin, pozostaną tam!
- Tak tedy - kończył swój raport Rodrigo - pomimo, iż na południowym zachodzie jest bezpiecznie, to na nasze zgrupowane tam chorągwie, liczyć nie możemy.
- A co słychać na wschodzie? - zapytał Raimond Roger Trencavel - Może, by stamtąd jakoweś wojska w rejon Montauban ściągnąć?
- Eeeee... tam praktycznie nic nie mamy. W moim Montpellier są jeno żółtodzioby, które dopiero co szkolić się zaczęły i jedyne co umieją, to podnosić "morale" u okolicznych dziewek ...
- Buhahahaha... - zaśmieli się łaskawie Książę Belgarath i Hrabia Bertrand, a wraz z nimi pozostali rycerze.
- Tak to prawda - zaczął Hrabia - Nasza wschodnia granica jest najbezpieczniejszą, tedy i wojsk tam nie trzymamy. Bo i po co? Skoro graniczymy tam jeno z Puritanią, którą Mój Przyjaciel, Jego Wysokość Książę Eliod Czarny włada. To Władca niebywale honorowy z którym handel pięknie się układa. Aleee... ponieważ wschód jest tak bezpiecznym od wojsk regularnych to i przecież niezależnej hołoty tam wiele, na której wojska regularne doświadczenie zapewne zdobywają. Co? Cid co powiesz?
- Eeee... tak, to prawda Panie. Jego Wysokość Książę Eliod Czarny jest bardzo szlachetnym sąsiadem i Jego wojska, podobnie jak nasze, pasa neutralnego nigdy nie naruszyły, co pozwala zarówno Puritanii jak i Hrabstwu na szkolenie wojsk na licznych niezależnych, którzy mnożą się tam na potęgę.
- No właśnie Cid. No właśnie. Dodatkowo mam tu raport Komtura Perigueux, który niedawno tamtędy przejeżdżał, że w okolicach twego Narbonne dwa regimenty weteranów w twoich barwach widział jak zapamiętale ćwiczą. Jeden złożony z kuszników, a drugi z jakowychś knechtów.
- Eeeee... - jąkał się Rodrigo - to prawda Panie, to moi ludzie.
- No to oni Nam się tu przydadzą! - wysyczał Hrabia

Rodrigo skłonił się nisko i zamilkł zupełnie i tylko wściekłym wzrokiem pozierał od czasu do czasu w stronę Komtura Perigueux, Brata Zakonnego, pasowanego Maksymina Niebieskiego. Który jednako nic sobie z tego nie robił, gdyż właśnie otrzymał "pochwałę wzrokową" od Mistrza Zakonu Braci św. Rudolfa Krzyżowca, a pozostali "żandarmi zakonni" patrzeli na niego z niekłamaną zazdrością.

- Tak Panowie - kontynuował Hrabia - tedy mamy wojnę z Kabbir, do której i tak dojść musiało, skoro władca tegoż, zlekceważył sobie Nasz list z 23 stycznia Roku Pańskiego 1010 w którym ostrzegaliśmy Go, że Tolnedra to Nasz Sojusznik i by na Tol Anghor nie ważył się atakować. Tedy mamy wojnę, której w tej sytuacji w polu nie wygramy i musimy się cofnąć, by w oparciu o zamki się bronić i kmieciów w obronie wykorzystać.
- Aaaa... Panie - zaczął Otton
- Tak?
- Aaaa... czy wobec tego, nie należałoby poprosić o pomoc Sojusznika Hrabstwa, szlachetnego Sil Der' Anama, Władcę Osmaniyye?
- Buahahahahahaha... - ryknęli śmiechem wszyscy zebrani.
- Ojjj... Otton, Otton - śmiał się łaskawie Książę Belgarath - wróciłeś niedawno z Ziemi Świętej i myślisz, że Sil Der' Anam to jakby nie przymierzając Sułtan jakowyś, któremu zaufać można hahahahaha... a to zwyczajny, wszawy Saracen, który jako "sojusznik" Tolnedra, wyrżnął w pień knechtów mi wiernych, którzy do Tol Rane zmierzali, by obronę wesprzeć. Powiadam ci młody rycerzu, że tu jest Europa, a nie Ziemia Święta, a "nasi" muzułmanie, to nie wierni poddani Sułtanów, ale zwyczajne zawszone parchy saraceńskie! Gdyby nie ten pies, to wojska Moje odparłby Kabbir, lubo armię jego tak przetrzebiły jeszcze w styczniu, że już dawno u boku Mego Przyjaciela Hrabiego, powróciłbym na swe ziemie. Ale przez tego parszywego psa, który sojusznika Mego udawał, od początków kwietnia muszę z gościny Mego Książęcego Brata w Tuluzie korzystać.
- Wybaczcie Panie, nie wiedziałem - powiedział Otton i pokłonił się nisko Księciu Belgarathowi
- Tak, tak Otto - powiedział "filozoficznie" Hrabia - Zresztą już pisaliśmy do Sil Der' Anama, a ten się wykpił jakimiś pierdołami, tedy nie zdziwiłbym się, gdyby Sil Der' Anam wspierał Kabbir w ataku na Hrabstwo, pomimo iż My wspieramy Limousin, który też jest przecież Sojusznikiem Osmaniyye! Dlatego teraz, pomimo że wojna z Kabbir nie jest Nam w tej chwili na rękę, musimy tak zadziałać, by wojska Kabbir już nie zdążyły wrócić na swe ziemie i w górskich zamkach się pozamykać. Zaczem, zrobimy tak. Ty Otto, jako że z Ziemi Świętej wróciłeś i najlepiej znasz się na obronie zamków, zamkniesz się z dwiema chorągwiami w Montauban, gdzie dostaniesz też wsparcie okolicznych kmieciów i mieszczan. Dostaniesz też minimalne zapasy spyży, by oblężenie wytrzymać, ale by w razie czego [tu Hrabia popukał w niemalowane drewno stołu] zapasy te nie wsparły znacząco wojska Kabbir. Natomiast Rodrigo od wschodu, a Tankred i Simon od zachodu, objadą niezauważeni wojska Kabbir i odetną im drogę odwrotu. Wreszcie Wielki Mistrz Zakonu i Komturzy, osłonięci wojskami, którymi dowodzić będą Rodrigo, Simon i Tankred, ruszą z resztą Naszych Wojsk Centralnych i wykorzystując zaskoczenie, podążą w głąb ziem Kabbir!
- Ależ Panie, to straszne ryzyko! - wtrącił się Tankred - Wszak nie znamy tych ziem na tyle, by wszystko dokładnie policzyć. Nie mamy map tych terenów, zatem błędu w wyliczeniach marszrut nie sposób uniknąć! A to skutkować może utratą lubo zagłodzeniem wojsk, które w Montauban zostaną! Czy nie lepiej walną bitwę wydać, bez wykonywania tak groźnych manewrów?
- NIE! Bo te ścierwa uciekną i pozamykają się w zamkach! Wszak tłumaczyłem! A zresztą ... - i tu Hrabia popatrzył na Księcia Belgaratha, a ten łaskawie skinął dłonią na setnika Tolnedra, który stał za Nim.

Setnik jakby tylko czekał na ten sygnał, schylił się za tron na którym Książę siedział i podnosząc spoza niego dużą torbę skórzaną, podszedł do Stołu Rady, a następnie zaczął na nim rozwijać ogromne połacie skórzanych map! Kiedy zaś skończył, ukłonił się nisko w kierunku Monarchów i znów stanął za swym Panem.

Zebrani rycerze podeszli do stołu i oniemieli, bowiem na stole rozpościerały się tajne mapy Tolnedra, na których w najdrobniejszych szczegółach odwzorowane były ziemie nie tylko Tolnedra, ale i Kabbir, Spenia, Morea, a nawet stepy należące kiedyś do Złotej Ordy! Ba! Na mapach tych były okazane północne ziemie Osmaniyye!

- NO! - krzyknął i jeb... w stół Simon - to teraz już nam te ścierwa nie umkną, a Jego Wysokość Książę Belgarath powróci niedługo do Tol Honeth!
- HURAAAA... - krzyknęli zebrani rycerze - MIECZE DO RĘKI WŁÓCZNIE W DŁOŃ, DURNY KABBIR, GOŃ, GOŃ, GOŃ!!!

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(13 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Hrabstwo Tuluzy

Inne kroniki tego księstwa: