Kronika: Wojna Totalna-Powrót Nadziei

Przygotowane pod panowaniem władcy: Piast Kołodziej.

sobota, 28. lutego Anno Domini 1009

Księstwo: Polanie

Na dalekich dzikich ziemiach północnego Dartmooru , oddziały Belizariusza ucztowały w zdobytej Aście. Wino lało się strumieniami , pieczone wieprzki i woły obracały się nad ogniskami na dziedzińcu , a żołdacy zażywali uciech z miejscowymi dziewkami. Tak świętowali zdobycie Asty , z której to załoga Polan zmuszona była uchodzić. Lecz nagle harmider jakowyś na murach powstał i strażnicy coś sobie pokazywać zaczeli wołając rozbawionych kamratów. Ci zaś , gdy już dołączyli do straży na murach , ujrzeli powracających z południa wojów Polan. Był to garnizon Asty , który najwyraźniej zmierzał pod mury , a z usłyszanych strzępków rozmów , zorientowali się ludzie Czterech Wiatrów , że jutro szturm przypuszczac będą. Śmiech ogarnął żołdaków Belizariuszowych , bo i jak to ? Te głodne obdartusy z kilkunastoma łukami śmią równać się z doskonale uzbrojonymi wojakami z Oddziału Loryntii ? Rwali się do bitki woje , chcąc szybko pokazać Polanom kto tu rządzi. Wódz garnizonu nie myślał powstrzymywać swoich ludzi i na wypad za mury zezwolił.
Zaraz też bramy otwarto i na Polan uderzono. Lecz co to ? Od strony pobliskiego lasu rozległy się komendy i woje Belizariuszowi usłyszeli znany sobie odgłos. Był to tętęt końskich kopyt , który szybko przeszedł ze stępa w galop. I ujrzeli przed sobą wojska Polan , ale inne niż te których się spodziewali. Pięćdziesięciu konnych nastawiło swe włócznie prąc w kierunku zdumionych Czterowietrzan. I szarża konnych Polan dosłownie zmiotła doborowy oddział Belizariusza. To Ziemowit z najwierniejszymi ludźmi zaskoczył garnizon Asty. Nazajutrz Asta została odbita.
Tego się Belizariusz nie spodziewał. Straszliwy był jego gniew , znać było że ta porażka bardzo go ubodła. Tym wścieklej zaatakował Grodzisko. A skierował tam kwiat swych wojów. Nie widzieli Polanie oddziału tak uzbrojonego. Setka najprzedniejszych kolczug i kilkaset pancerzy skórzanych, kilkaset kusz , włócznie , maczugi a wszyscy wojownicy odżywieni i na wysokim żołdzie.Pragnęli oddać życie za swego księcia. Siły Polan , oddziały regularnej armii i chłopstwo musiały się wycofywać. Cofały się i cofały , aż wróg stanął pod Grodziskiem...
Lecz z Grodziska wyszli mieszczanie , porzuciwszy swe domy. O poranku zaatakowali oddziały Belizariusza i na bój ruszyli. Polegli , lecz na bój ruszyli następni. I z tych nawet jeden nie przeżył...A oddziały Polan do tej pory uchodzące , nagle zawróciły i szyki zwarły. I było ich więcej i więcej , bo dołączyli do nich uchodźcy z południa. Na mniejszy z oddziałów Belizariusza wpadła polańska konnica i śmierć pod jej kopytami znalazło ponad 120 ludzi Belizariusza. Ten już wiedział co się szykuje , ale niewiele mógł zrobić. Następnego dnia Piast bitwę mu wydał.
Ponad trzystu ludzi napieło cięciwy kusz i czekało na atak Polan. A konnica Polan rozpędzała się powoli , by regularna piechota i wolni kmiecie mogli za nią nadążyć. I poleciały bełty ze strony sił księstwa Czterech Wiatrów , dosłownie zmiatając pierwsze szeregi wojów Piasta. Jednak to nie powstrzymało Polan i biegli oni w stronę sił Belizariusza rycząc głośno z wściekłością. Oto wreszcie mieli znienawidzonego wroga przed sobą. Oto wreszcie mogli wywrzeć pomstę. Za umarłych w drodze z południa. Za wybitych w samobójczych walkach. Za zdradę i napaść...
I nie zdążyli już drugi raz wystrzelić kusznicy Belizariusza , bo Polanie dopadli ich przed drugą salwą. I nie było takiej siły która wytrzymałaby uderzenie kilkuset wojów uzbrojonych we włócznie. Na nic zdały się kolczugi , tarcze i pancerze. Na nic nastawione włócznie , gotowe na przyjęcie polańskiej szarży. Pierwsze szeregi wojów Belizariusza zostały stratowane przez konnicę Piasta , bo rozpędzeni jeźdźcy straszliwą mają moc , zwłaszcza , gdy są ćwiczeni od dziecka do walki na koniu. I poznali ludzie Czterech Wiatrów , że koniec swój tu znajdą , bo nie będzie litości. I zobaczyli , że na nic ich uzbrojenie , skoro naprzeciw siebie mają weteranów z wojny poprzedniej , z wojen z Dartmoorem i Hegemonum. I strach zagościl w oczach owych żółtodziobów , bowiem poznali że żywi z tej bitwy nie ujdą. Tak się też stało , i wieczorem pola pod Grodziskiem czerwone były od krwi , a była to przeważnie krew Belizariuszowych siepaczy.
Dwustu Polan poległo pod Grodziskiem , ale ci co przeżyli sławę zdobyli jako wojownicy. Siła uzbrojenia zdobyto w tej bitwie , tak , że każdy z Polan miał czym walczyć , a uzbrojenie to było przednie. Szczególnie ucieszyły Piasta zdobyte kusze i kolczugi , bo broni takowej Polanie dotychczas nie mieli. Pół tysiąca żądnych krwi żołdaków padło pod Astą , i w dwóch bitwach pod Grodziskiem. Łeb jednej z bestii został odcięty , pozostało tylko dobić gada. Nic już nie mogło uratować Belizariusza , nawet pomoc z południa ze strony jego sojuszników.
Wielkie to było zwycięstwo , lecz co najważniejsze , w serce Polan powróciła nadzieja. Dopóki miecz w garści , dopóki serce w piersi mężne , dopóty nie można się poddawać. Tego wieczora Polanie uwierzyli , że wszystko jeszcze jest możliwe...

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(8 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.