Kronika: Wojna Totalna-Wygnanie

Przygotowane pod panowaniem władcy: Piast Kołodziej.

piątek, 27. lutego Anno Domini 1009

Księstwo: Polanie

Wieść o słowach Piasta niosła się po całym księstwie. Gdziekolwiek Polanin spotykał Polanina tam przekazywane były wieści i rozkazy. Na turniach , na równinach i w lasach , nad jeziorami i w każdym zakątku ziemii Polan trwała krzątanina. Wszyscy karnie słuchali rozkazów i bez słowa sprzeciwu wykonywali najdziwniejsze zdawałoby się polecenia. Nikt nie baczył na dobro jednostki , wszak wszyscy mieli zginąć , więc wszyscy podporządkowali się jednemu celowi. Celem tym było utoczenie jak największej ilości krwi najeźdźcom , którzy tak podstępnie zaatakowali Polan.
Wieści były złe. Na północy siły Polan powracające z Dartmooru wspomagane przez chłopstwo, przepłoszyły wojska Belizariusza. Ale zaraz posiłki dla agresora nadeszły i Polanie musieli się wycofywać.Prawie pół tysiąca siepaczy Belizariusza atakowało na kierunek Grodziska i Wieżycy.
Piast nakazał opuszczenie miast na południu. Wszyscy porzucili swe zamieszkanie i wyruszyli na północ. Zasady były okrutne. Jeść mogli tylko wojowie. Kobiety , dzieci i starcy musieli głodować. Aby osłonić wymarsz ludu Polan na północ , ktoś musiał poświęcić zycie by w samobójczych atakach zatrzymać armie nacierające z południa. Śmiałków nie brakowało. Gineli , ale śmiercią swą kupowali czas , potrzebny ich pobratymcom na ucieczkę.
I tak to wśród głodu i krwi wycofywali się Polanie na północ. A teren stawał się coraz węższy , z jednej i drugiej strony widać już było wody , otaczające coraz szczuplejszy skrawek lądu. I musieli najeźdźcy coraz większe oddziały tworzyć , coraz więcej żywności tracić by ścigać uchodźców. A oddziały samobójców atakowały nieustannie , opóźniając marsz grup pościgowych. Drogi zaopatrzenia stawały się coraz dłuższe i zapał ścigających słabł.
Pierwszy zrezygnował Edgar z Wolinu. Czy to zabrakło mu żywności , czy talarów na żołd , tego nie wiadomo. A może nie w smak mu było przebywanie oddziałami w pobliżu sił Daquina na tak ciasnym terenie ? W końcu nigdy nie wiadomo co zbójowi strzeli do głowy. Po dotychczasowych czynach Daquina , nie można mieć było pewności , czy przypadkiem nie skorzysta z okazji by nóż w plecy wbić i sił sojusznika nie uszczuplić , by go potem pognębić.
Ale i Daquin po pewnym czasie wycofał swe oddziały , bo daleko odszedł był od ziem swego księstwa. A że postępowaniem swym dotychczasowym zyskał sobie opinię agresora to nie mógł być pewien , czy i jego ziem nie zechcą najechać sąsiedzi dość zapobiegliwi , by zdusić tyranię w zarodku.
Dość powiedzieć , że lud Polan uszedł pogoni i na północ podążał. Straszna to była droga. Uchodźcy marli z głodu zimna i wyczerpania. Co i rusz ktoś osuwał się bez ducha , a ciała zostawiano bo nie czas było na rytualne całopalenia. Nikt jednak się nie skarżył i litości nie wyglądał. Po wielu dniach morderczego marszu ujrzeli uciekinierzy Wieżycę , Grodzisko i Abazję. Z tych co wyruszyli z południa ledwo co drugi dotarł do miast onych , onegdaj na Hegemonum zdobytych.
Tak czarnych dni Polanie nie przeżywali nigdy. Śmierć i zarazy zbierały swe żniwo , Polanie marli z wyczerpania i głodu . Wrogowie następowali na nich z każdej strony i znikąd nie było już nadziei. Polanie utracili ziemie przodków , swą ojczyznę...Pozostało już tylko godnie odejść , zabierając ze sobą jak największą liczbę wrogów...

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(7 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.