Kronika: XX stycznia A.D. 1007
Przygotowane pod panowaniem władcy: Headhogg Szalony.
wtorek, 30. stycznia Anno Domini 1007
Księstwo: Nifelheim
Z notatek samego Headhogga Szalonego, pod nieobecność Pióra Zielonego obowiązki skryby nadwornego pełniącego:
"Pod koniec pierwszego księżyca roku przez bogobojnych chrześcijan tysięcznym siódmym zwanym zwiadowcy do stolicy Nifelheimu wieść krew w żyłach mrożącą przywieźli.
Otóż sąsiad nasz ziemię nam bliską dokonaniami haniebnymi plugawiący czynu tak strasznego się dopuścił był, iż najgorsi kryminaliści łapani w barbarzyńskich najazdach modlitwy do swych bogów wznosić jęli.
Jak niosą słowa spisane przez Skrobacza Krzywego, skrybę na dworze Trrigika, dowódcy osady pracy niewolniczej przez mnie mianowanego:
>>Był wczesny wieczór, gdy jeden z chłopców, który na imię jeszcze nie zapracował, w polu robiąc krzyk wielki podniósł i biec jął ku chatom rolniczym jakby samego Odyna zobaczył, w panice wskazując na rzecz, która go tak okrutnie przeraziła - na ogromny czarny słup dymu wznoszący się ku niebu niczym hołd Lokiemu po bitwie z osady barbarzyńskiej złożony... Myśliwi wszyscy natychmiast na zwiad ruszyli, a Olaf, Sokolim Okiem zwany, na wieżę obserwacyjną się wspiął czym wyżej.
Po kilku chwilach było wiadomo - to płonie Stepowa Oaza księcia zdradliwego. Nie wiadomo jednak było, czy efekt to barbarzyńskiego najazdu, czy to znów jaka podła sztuczka znienawidzonego sąsiada, póki myśliwi ze zwiadu wieść przerażającą niosąc.
Z relacji zwiadowców bowiem wynikało, iż Książę ogień pod zabudowania swej osady, o którą przecież tak mężnie, kłamstawmi jego zaślepieni, walczyli ginąc w boju z naszymi sojusznikami, gdy Gniew Lasu przeganiał tchórzliwych żołnierzy Księcia, na śmierć rzucając kobiety, dzieci i starców, ratując jedynie mężczyzn zdolnych do niewolniczej pracy. Jakby tego mało było, przy płonącej osadzie pozostawił mały oddział największych degeneratów i złoczyńców jakich ziemia urodziła z rozkazem zabicia wszelkich obywateli życie próbujących ratować, wydając tym samym wyrok śmierci na niewiasty i dzieci swych podwładnych.<<
Tak oto wyrok jednogłośny na siebie wydał tyran tchórzliwy, braci swych jako żywych tarcz przeciw łucznikom używając, a siostry swe żywcem paląc, by armie sprzymierzone do wykonania sądu na nim choć na dzień lub dwa w marszu zatrzymać.
Mam nadzieję, że lotna drużyna naszego sprzymierzeńca zdąży uratować ten biedny porzucony przez swego bestialskiego pana lud, a już obywatele naszego obozu pracy schronienie i wyżywienie im zapewnią..."
Z kroniki Pióra Zielonego tymczasem:
&#8222;30 stycznia 2007, maszeruję wraz z Gniewem Lasu jeden dzień za armią nieprzyjaciela. W skutek omyłki naszych sojuszników nie zdążymy na bitwę, w marszu z daleka obserwować jedynie będziemy. [&#8230;]
Ruszyli na siebie. Jedno zbiorowisko kropek na drugie zbiorowisko kropek. Z tej odległości nic nie widać, a nasi zwiadowcy zbyt przemęczeni są, by się do bitwy zbliżać życia nie narażając, nas zaś nie stać na stratę choćby człowieka. Padają jedna po drugiej chorągwie naszych przyjaciół, gradem strzał zasypywana. Nieprzyjaciel straty ściśle symboliczne ponosi, gdy sojusznicy nasi regiment za regimentem w niewolę się dostają. Straszny to widok. Może gdyby bitwą dowodził Bran Dziki&#8230;
Wtem krzyk gardło mężne rozdzierający się rozległ, jakby wulkan lawy uderzeniem straszliwym ziemię łagodną bruzdami znaczyć począł, czas w miejscu zatrzymując &#8211; oto pośród tłumu nieprzyjaciela w mieczem w dłoni i pieśnią na ustach życie za swego Księcia oddaje bohater, co się zowie. Sam strzałami wieloma godzon bowiem nieprzyjaciół głów pozbawia każdym machnięciem miecza, razów tarczą żelazną nieszczęśnikom na jego drodze się znajdującym również nie szczędząc. Życia żołnierzy zaślepionych kłamstwami plugawego władcy pozbawił niemożnej do zliczenia ilości sztuk może i trzech nawet, gdy sam sztuczką haniebną przez tchórza imitującego dla uratowania życia śmiertelnie ranionego sztyletem w plecy trafiony (jaki władca, tacy i poddani, jak widać&#8230;) na kolana padł, czoła stawiając dopiero teraz do ataku śmiałym parobkom mieczem od pługa oderwanych. Tak oto życie za swego Pana bohaterowie oddają.
Tymczasem drugi z dowódców armii sprzymierzonych, syn władcy hojnie z zachodu posiłki przysyłającego w pułapkę wpadł nie bardziej wyszukaną, a i nie bardziej chlubną, niźli jego kompan &#8211; z konia siecią rybacką ściągnięty i maczugą ogłuszony w niewolę pojmany został, zapewne by oczy księcia plugawego cieszyć swą osobą. Nie dane jednak będzie wrogim armiom syna tak mężnego w niewoli więzić, już Bran Dziki się o to postara!&#8221;
Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(7 głosów)
Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.
Księstwo: Nifelheim
Inne kroniki tego księstwa:
