Kronika: Zdobycie Płocka

Przygotowane pod panowaniem władcy: Skumond.

niedziela, 30. listopada Anno Domini 1008

Księstwo: Jaćwież

Czwartego dnia od wymarszu z Kamieńca drużyna Natanga dotarła pod zamek Płocki. Zamek wznosił się na lesistym wzniesieniu. Strzeliste wierze górowały nad okolicą a czarny bazalt z którego był zbudowany nadawał mu ponury wygląd. Okazałe podzamcze otoczone było solidną palisadą z ogromnych sosnowych bali obsypanych ziemią i kamieniami Garnizon pomorski niezbyt liczny w osadzie przebywał szturm na osadę i zamek wielu wojów jaćwieskich życiem przypłaci ale niema czasu na obleganie bo dni coraz chłodniejsze i mrozy mogą szybko nadejść.
Nazajutrz wiatr duł z północy. Mroźny poranek dawał się we znaki żołnierzom, którzy w pospiechu zwijali obozowisko. Natang w spokoju przyglądał się tej krzątaninie. Żołnierze byli wypoczęci i humor im dopisywał. Drużyna Natanga składała się w większości z weteranów wojny z Henrykiem Jaworskim i księciem Kaliskim część też brała udział w zdobywaniu Kamieńca i Ciechanowa dawnych miast Podola. Poza wojami jaćwieskim w drużynie były kontyngenty najemników, Czescy kusznicy, Pruscy tarczownicy, Galindowie z wielkimi toporami i lekka jazda Litewska.

Po skromnym posiłku Natang zebrał dowódców poszczególnych oddziałów do swego namiotu by omówić plan dzisiejszej bitwy, a trzeba wiedzieć że było wśród nich wielu znakomitych rycerzy wśród nich szlachetni Racibor z Kalisza, Kumat z Hańczy i inni.

Szlachetni panowie przybyliśmy w te ziemie by niegodziwości księcia pomorskiego Bolesława ukarać a zarazem włości naszego pana Skumonda powiększyć. Jako że czas na obleganie niezbyt przychylny bo zima tuz tuż i w namiotach zimno by nadto dokuczało lepiej szturmem zamek wziąć i z dziewkami pomorskimi rozgrzać się w te chłodne noce. Na te słowa gromki śmiech szlachetnych Panów po obozowisku się rozniósł, wszak wiadomo że żołdak jędrny cyc ceni bardziej niż życie. A więc dziś przed wieczorem szturm przypuścimy poza dziewkami jeńców nie brać bo może być że niedługo ruszymy dalej jak litewskie podjazdy z rozpoznania wrócą. Niech i w innych miastach pomorskich dziewki prawdziwego chłopa skosztują i znów rechot się rozniósł po obozowisku.

Bitwa rozpoczęła się od ostrzału. Czescy kusznicy swymi wprawnymi rękoma udowodnili że są warci 2 talary tygodniowo żołdu na głowę. Pod osłoną bełtów piechota jaćwieska wsparta tarczownikami Pruskimi i topornikami Galindzkimi ruszyła do szturmu. Po sforsowaniu fosy i palisady bój rozgorzał wśród zabudowań podzamcza niezbyt zacięty można by rzec, raczej rzeźnia niż bitwa. Jedynie młode panny i co bardziej urodziwe kobiety z tej jatki uszły z życiem. Garnizon w zamku widząc zniszczenie jakie spotkało obrońców podzamcza chęci do walki stracił, lecz Natang nie zamierzał jeńców brać i honorowej kapitulacji nie przyjął, ba kapitulacje przyjął lecz wszystkich kazał stracić.
Wieczorem w sali rycerskiej świętowano zwycięstwo miody z piwnic zamkowych okazały się nadzwyczaj doskonałe a dziewki pomorskie jeszcze słodsze od miodów.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(8 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Jaćwież

Inne kroniki tego księstwa: