Kronika: Zimna komnata. Zapiski zbója Janasza.

Przygotowane pod panowaniem władcy: Janasz Krwawy.

wtorek, 1. września Anno Domini 1009

Księstwo: Ilimar

Zamek w Żyrdnicy nie był okazałą budowlą. Posadowiony był na niewielkim wapiennym wzniesieniu, pośród rozległych stepów. Od wschodu zamkowe wzniesienie porośnięte było rzadkim skrawkiem lasu.
Same zabudowania , to ledwie kilka ulepionych z kamienia pokracznych budynków opasanych drewnianą palisadą, wzmocnioną miejscami wapiennym kamieniem. W północnej części , nad całym tym zbiorowiskiem górowała pradawna kamienna wieża, w niej to miał swą siedzibę Janasz.
U podnóża zamku przycupnęły liczne drewniane chatki , pośród których najokazalsza była karczma. Owa karczma zwała się ,,Studnia" - można by rzec, że nie jednemu zdawała się być bez dna .
Postronny przybywając w te strony rzekłby , karczma i zamek a wszystko ogrodzone żerdziami. Żerdnica - to było właściwe określenie dla tego miejsca.
Lecz dla naszej opowieści inne miejsce będzie istotne... .
Wieża. Pradawny stołb. Na drugim poziomie mieszkalnym było jedno bardzo tajemnicze pomieszczenie. Zimna komnata. Czemuż zimna? Pomieszczenie to było bardzo skromnie wyposażone, kamienne ściany miejscami obite skórami dzikiego zwierza, na północ wychodziło jedno maleńkie okienko, aleć tak wysoko umieszczone, że jeno światło mogło zeń bez przeszkód korzystać. Na środku stał wielki dębowy stół - ponoć przy nim lubił zasiąść i rozmyślać stary władca Jagund. W kącie stała potężna komoda, co skrywała- trudno powiedzieć. Lecz najciekawszym było to, że przy zachodniej, zewnętrznej ścianie komnaty stał potężny kamienny kominek. Większy niźli dorosły człek - dużo większy. Niby był okopcony i zakurzony, lecz z dawien dawna nikt nie śmiał w nim rozpalić ognia! Ponoć był jakiś przesąd z tym związany, jeszcze za starego władcy pilnie przestrzegany, ale ponoć i ojciec Jagunda też już temu przesądowi hołdował. Zatem - ZIMNA KOMNATA.
Miało to pomieszczenie też użyteczną funkcję, bowiem tutaj, na wielkim dębowym stole wedle tradycji, dzielono złupione na okolicznych gościńcach dobra. Połowa zawsze przypadała Janaszowi , resztę zaś dzielono wedle zasług i poważania. Część przypadająca Janaszowi zawsze zostawała na stole, - co się z nią potem działo? Były przypuszczenia, że składano ją do pobliskiej komody - aleć przecie już dawno wypełniona była by po brzegi... .
Gdyby zaś, kto zakradł się w środku nocy pod drzwi owej komnaty, przy odrobinie szczęścia mógłby usłyszeć jak by głębokie , ciężkie westchnienie dobywające się z jej wnętrza. Powiadano, że to stary Jagund rozmyśla i wzdycha, cierpiąc za swe młodzieńcze zbójeckie sprawki !

---------------------------

Janasz szykował się do snu w swej komnacie, lecz coś mu nie dawało spokoju, mimo późnej pory nie czuł się zmęczony. Chwycił świecę płonącą ze stołu i podszedł do łoża z wielkim wezgłowiem, przykrytego baldachimem. Coś schwycił i poruszył na ścianie i... o zgrozo, łoże bez szmeru odsunęło się od ściany, odkrywając mały mroczny korytarzyk. Janasz wszedł tam bez wahania.
Kręte schodki wiodły w dół. Ledwie uszedł kilkanaście stopni, już stał przed wielką kamienna płytą, znowu coś schwycił i pociągnął, płyta wydając głębokie jak by westchnienie usunęła się przed Janaszem! Aleć to nie koniec przygody, bowiem Janasz stał właśnie we... wnętrzu kominka Zimnej Komnaty! Znowu poruszył jakiś tajny mechanizm i przeciwległa ściana kominka rozwarła się z ciężkim westchnieniem odsłaniając kolejne kamienne schody! Płomień świecy zatańczył, powiało zimnym nieco stęchłym powietrzem. Janasz ostrożnie ale pewnie stąpał po schodach w dół, tym razem miał do pokonania o wiele więcej stopni - w końcu dotarł do celu, znajdował się u wejścia do sporych rozmiarów skalnej pieczary, był głęboko, w korzeniach zamkowej wieży , w tajnym pradawnym skarbcu, ponoć jeszcze starszym niż samo zamczysko. Ponoć wpierw był skarbiec, a dopiero potem zamek!
Pod ścianami stały wypełnione bogactwami skórzane wory, skrzynie, beczki. Na ścianach wisiały drogocenne przedmioty, wielkie bogactwo, nieprzebrane bogactwo, ciągle pomnażane, z ojca na syna pomnażane!
Janasz przysiadł na złoconym zydlu, przy złoconym stole, postawił świecę w złotym lichtarzu, rozłożył wielką księgę oprawioną w grube skóry i okutą złotymi klamrami, ujął złote pióro i umaczał w złotym inkauście. Karty księgi były purpurowo czerwone, strona po stronie zapisane złotymi literami, to był Notatnik Zbója w którym spisywano łupy , wydarzenia i uwagi na przyszłość , oraz doświadczenia z przeszłości.
Janasz zaczął z namaszczeniem i wielką starannością pisać....
- dnia 1 wrzesienia tegoż roku złupiono karawanę kuców. Banda Barabasza nabiera wprawy w krwawym rzemiośle. Łupem padło kilka zasobnych sakiewek.
HAAAHAAHAA UUUHHAAA !!! Roześmiał się sam do siebie Janasz.

Tak oto Janasz wstąpił na drogę zbrodni i występku aby kontynuować starą rodzinną tradycję.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
ciekawa i zajmująca.
(7 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Ilimar

Inne kroniki tego księstwa: