Kronika: Zmierzch Aragonii. Część Pierwsza

Przygotowane pod panowaniem władcy: Ramiro I Jimenez.

piątek, 19. października Anno Domini 1007

Księstwo: Aragonia

Piękną krainą jest Aragonia, choć niegościnną dla swych mieszkańców. Tylko dwa tereny dogodne, obfite w wodę pitną mogli zasiedlić poddani Ramiro Jimeneza. Otoczone morzem od północy i zachodu, a ziemiami Grodów Czerwieńskich od wschodu i Fremenadii od południa było księstwo Aragonii jak wielki ptak zamknięty w klatce. Było jasne dla Ramiro, że jeśli marzy mu się walka o supremację w świecie będzie musiał odebrać któremuś z sąsiadów ojcowiznę. Było jasne dla sąsiadów Aragonii, że jedyna droga ekspansji tego księstwa wiedzie przez ich ziemie i nawet dla pozoru nie zgodzili się zawrzeć żadnych porozumień czy też sojuszy.

Najpierw jednak tak się stało, że Mistmare Krwawy, okrutny książe Karynthii najechał Grody Czerwieńskie i jedną bitwą rozstrzygnał losy tego księstwa. Nie dowiedział się Ramiro, ile zyskał Mistmare na tym podboju i choć książe Karynthii zmarł niedługo potem z odniesionych ran to można było przypuszczać, że jego syn Kementanori otrzymał po ojcu godne dziedzictwo i stał się groźniejszym przeciwnikiem niż obalony książe Grodów czy władca górniczej Fremenadii. Dlatego też odkąd urosła Karynthia zaczął przemyśliwać Ramiro głównie o tym, jak skłonić do sojuszu Mahdiego i pozbyć się Kementanoriego.

Rozwój stosunków z sąsiadami nie był jednak po myśli księcia Aragonii. Zbywał wszelkie próby nawiązania bliższych stosunków Mahdi, zaskakującą przychylność okazywał Kementarori, szczególnie chętnie rozmawiąjąc o podbiciu Fremenadii... Może należało zaufać tym deklaracjom i wysłać w Mroki Dziejów południowego sąsiada. Jak się potem okazało Kementanori nie kłamał i naprawdę zgromadził przeszło 250 żołnierzy na granicy z Fremenadią, czekając tylko na sygnał do ataku. A może jednak zgromadził ją po to, aby wykorzystać wymarsz wojsk Aragonii na południe po to, aby wbić nóż w plecy niewygodnego sąsiada, czyli zrobić dokładnie to, co planował Ramiro? Tego nigdy Aragończyk nie dowiedział się, bowiem niemalże w przeddzień wymarszu wojsk Karynthii doszło w tym księstwie do buntu i Kementanori został zrzucony z tronu.

Rządy objął Montan zwany Wybrańcem, jak się zdaje człek z prostego ludu się wywodzący. Co sobie myślał ów człek czytając dawne listy od Aragończyka w swej kancelarii? Faktem jest, że planowana inwazja utknęła w miejscu, a Montan zaczął udawać, że w ogóle nie umie czytać. Stało się jasne dla Ramiro, że nie będzie żadnej inwazji, a jeśli już to najazd połaczonych sił Karynthii i Fremenadii na Aragonię.

Wysłał Ramiro na wschód szybkim marszem 150 wyborowych piechurów, omijając od północy skoncentrowane wokół Czerwonogrodu, dawnej stolicy grodów siły Karynthii i wbijając się w zupełnie nie bronione zaplecze, z marszu zdobywając Gakure, zamieszkałe wtedy przez 140 osadników Karynthii. A gdy Montan wysłał w pogoń prawie wszystko co miał i obległ w Gakure pierwszą armię - druga 150 osobowa armia Aragonii podeszła od czoła pod Czerwonogród i rozpoczęła oblężenie. Wtedy zawrócił Montan część sił i doprowadził do bitwy, w której stracił 100 żołnierzy i wszystkich osadników. Cele kampanii zostały osiągnięte i pozostało Ramiro jeszcze tylko wybić jak najwięcej z oblegających Gakure weteranów wojny z Grodami. Nieoczekiwanie i ta bitwa zakończyła się sromotną porażką Montana, nie do końca zrozumiał Ramiro czemu tracąc 90 ludzi wystrzelał aż 140 przeciwników, nie mając widocznej przewagi w uzbrojeniu, wyszkoleniu czy morale, a znacznie ustępując liczebnością. Straty Karynthii przekraczały już pół tysiąca ludzi przy 200 zabitych Aragończykach i Ramiro zrozumiał, że ta wojna zamiast być jego ostatnią może być początkiem imperium.

Armia Mahdiego, czyli prawie 200 uzbrojonych po zęby gwardzistów, jaka pojawiła się ledwie 2 czy 3 dni potem w zasięgu wieży obserwacyjnej od południa szybko otrzeźwiła Aragończyka. Nie wiadomo czemu Mahdi tak długo zwlekał. Zapewne upadek Karynthii był mu na rękę i obawiał się przede wszystkim, żeby nie zacząć zbyt wcześnie i zmierzyć się z doborowymi regimentami. Nie namyślał się zbyt długo Ramiro, tylko wybrał miejsce decydującej bitwy, gdzie zginąć miało wojsko Fremenadii, a w międzyczasie omijając siły inwazyjne wysłał setkę żołnierzy na południe, aby spustoszyli pograniczne osady przeciwnika. Krew zabitych osadników i żołnierzy tym razem miała użyźnić ziemie Fremenadii.

Wyszukiwarka:

Średnia ocena:
pasjonująca, znakomita.
(7 głosów)

Tylko gracze z opłaconym kontem mogą oceniać kroniki.

Księstwo: Aragonia

Inne kroniki tego księstwa: